Test batonów Raw Energy <3

Wegetarianie i weganie podbijają świat wraz ze swoimi wynalazkami.
Nie od dziś wiadomo, że niepełne możliwości (a wykluczenie produktów odzwierzęcych zdecydowanie kuchenne możliwości ukróca!) poszerzają kreatywność. Stworzenie słodkości na bazie zdrowych i wegańskich produktów wydaje się być niemożliwe.

Zdrowe, pyszne, słodkie batony, które dostarczają nam mnóstwo energii, stworzone tylko i wyłącznie z superproduktów? MARZENIE!

Na szczęście z pomocą przybyła do nas paczuszka, po brzegi wypełniona batonami Raw Energy. No cóż, moi drodzy! Pora zebrać ekipę testującą i spałaszować podane nam danie.

Wpis jest sponsorowany.

Dzisiaj do stołu zasiadłam wraz z mamą Lucynką i znaną Wam z poprzedniego wpisu siostrą Emilią. Zwiększone siły testowe dają Wam pewność, że batony zostaną wypróbowane, dokładnie obejrzane i obwąchane!

1.jpg

 

Surowe batony firmy Bombus prezentują się żywo i zachęcająco do spożycia.
Kolorowe opakowania słodkości informują o tym, że są wegańskie, bezglutenowe oraz nie zawierają cukru, którego zawzięcie unikam. Zapowiada się ekstra test!

Na pierwszy ogień zgłosił się baton KAKAO & ZIARNO KAKAOWE.

2z.jpg

W jego składzie znajdziemy wyłącznie daktyle, ziarno kakaowe i kakao!
Przyjemny zapach i taki sam smak. W konsystencji przypominał nam zwartą krówkę; miękki, delikatnie ciągnący się baton kusił nas, by pochłonąć go w całości.
Słodki, ale nie przesłodzony, idealny i mocno kakaowy.
Smakuje nam, lecz brakuje nam elementów chrupiących 😀
Emilia nie jest fanką ekstremalnie zdrowej żywności, w jej opinii kakaowe combo jest „smaczne bez szału”.

Punktacja:

Mama: 4
Emilia: 3
Zuza: 4
Łącznie: 11/15 punktów. Po prostu pyszny!

Jako drugie łapkę podniosły ORZESZKI & DAKTYLE.

3z.jpg

Niejednokrotnie wspominałam Wam o mojej miłości do wszystkiego, co orzechowe. Ten baton zdecydowanie mnie nie zawiódł!
Pachnie mocno orzechowo, już przy wstępnych oględzinach widać, że ten mały baton ma w sobie wielką moc orzechów.
Bardzo słodki, bardzo orzechowy i bardzo smaczny! Po brzegi wypakowany elementami chrupiącymi!
Według mnie – za słodki. Dla mamy – przepyszny 🙂

Punktacja:

Mama: 5
Emilia: 4
Zuza: 4
Łącznie: 13/15 punktów. Jesteśmy przeorzeszkowane!

Trzecia na ochotnika zgłosiła się różowa MARAKUJA & KOKOS.

4.jpg

Specyficzny, ale orzeźwiający zapach nie każdej z nas przypadł do gustu.
Kwaśno-słodki, z kokosową nutą, zdecydowanie owocowy.
Konsystencja bardziej sypka, lecz baton nadal świetnie trzyma się swojego kształtu.
Smak – mnie zachwycił! Kwaśno-słodki-kokosowy batonik zachęcił mnie do spróbowania smaku żywej marakui, której nigdy wcześniej nie jadłam. Po słodkawym doświadczeniu jestem skłonna rozpocząć owocowe poszukiwania!
Emilia i mama Lucynka nie uległy marakujowemu urokowi batona.

Punktacja:

Mama: 3
Emilia: 2
Zuza: 5
Łącznie: 10/15 punktów. Baton dla wybranych! 😀

Kolej na JABŁKO & CYNAMON.

5.jpg

Ten delikwent powinien być powiększony do rozmiarów ciasta i sprzedawany na święta. Intensywnie pachnąca szarlotka zawróciła nam w głowach!
Bardzo miękki, kolejny delikatnie słodki, mocno cynamonowy, bez elementów chrupiących – jednak w jego przypadku brak efektu chrup nie wadzi. Wręcz przeciwnie, miękka konsystencja kojarzy się z najpyszniejszą świąteczną szarlotką, jaką można stworzyć.
Serdecznie polecamy ten baton. Każda z nas zastygła w bezruchu, na twarzy mając wypisany świąteczny typ rozkoszy, a w naszych głowach pojawiły się przystrojone choinki, pomarańcze i Michael Buble.

Punktacja:

Mama: 4
Emilia: 4
Zuza: 4
Łącznie: 11/15 punktów. ♪♫ It’s begining to look a lot like Christmas ♪♫

Ostatni z podstawowych raw batonów to KOKOS & KAKAO.

6z.jpg

Pięknie pachnący, wyglądający jak ciasteczko czekoladowe batonik o najbardziej miękkiej i lepkiej konsystencji, zadziwił nas intensywnością kokosowego smaku.
Brak mi słów.
Kokosowe cudo, rozpływające się w ustach!
Brak nam słów, by opisać, jakie atrakcje zapewnił naszym kubkom smakowym. To trzeba zasmakować samodzielnie, najlepiej w ciszy i spokoju, by móc delektować się smakiem kokosowo – kakaowych wrażeń.
Emilia nie podziela naszego entuzjazmu. Według niej, batonik jest dobry.

Punktacja:

Mama: 5
Emilia: 3
Zuza: 10
Łącznie: 18/15 punktów. Nadal brak mi słów.

Czas na drugą, nieco krótszą część testu.
Drugi typ batoników, Raw Protein – batony stworzone dla sportowców, zapaleńców w kwestii zdrowego odżywiania. Ja spełniam ich wymagania połowicznie, więc pozwalam sobie się w nie wgryźć! 🙂

7.jpg

Tym razem opakowania informują nas również o zawartości protein, które pochodzą z nieprzetworzonych, naturalnych składników. Dodatkowo, batony te zawierają białko ryżowe, co być może wywoła żywą reakcję zainteresowania w gronie alergików, zawzięcie pracujących nad sylwetką.

Pora na BANANA! 🙂

8z.jpg

Baton o zupełnie innej konsystencji, niż jego kuzyni-poprzednicy.
Słodki, pachnący bananami, zwarty i ciasteczkowy. Daktyle, banan, białko ryżowe i kokos – krótka lista składników sprawia, że buzia uśmiecha się bez ingerencji własnej woli!
Mnie i mamie przypadł do gustu jego smak, a ciastkowe wrażenie potęgowała sypka konsystencja.
Emilia zaś ponowne nie podzielała naszych och’ów i ach’ów.

Punktacja:

Mama: 5
Emilia: 2
Zuza: 5
Łącznie: 12/15 punktów. Zdrowe, pyszne i naturalne 168 kcal 🙂

Drugi z trzech batonów proteinowych to ZIARNA KAKAOWCA.

9z.jpg

Pachnie bardzo mocno kakaowo. Wygląda jak wegańskie czekoladowe ciasto, które niejednokrotnie robiłam w zaciszu własnej kuchni!
Sypka i jednocześnie zwarta konsystencja to chyba znak rozpoznawalny tych surowych batonów proteinowych. Zaskoczył nas element chrupiący – nieprażone ziarna kakaowca!
Znowu nieprzesłodzony, znowu pyszny, znowu nie zachwycił Emilii 🙂

Punktacja:

Mama: 5
Emilia: 3
Zuza: 5
Łącznie: 13/15. Do tego smaku chciałabym powracać częściej!

Ostatnie w kolejce do prób stanęło MASŁO ORZECHOWE!
Usłyszcie w głowie werbel. Pora na nasz ukochany smak.

10.jpg

Ach! Wygląda obłędnie i ach! Pachnie obiecująco.
Miękki, mniej sypki, z drobno posiekanymi orzeszkami wewnątrz. W smaku i zapachu przypomina moje ukochane masło orzechowe – mimo swej słodyczy.
Czapki z głów! Znowu zaniemówiłyśmy, tym razem każda z nas.
Ten baton również polecam wypróbować na własnym języku. Wrażenia zetną Was z nóg!

Punktacja:

Mama: 6
Emilia: 4
Zuza: 9
Łącznie: 19/15 punktów. MAMY ZWYCIĘZCĘ!

 

Jesteśmy bardzo miło zaskoczone wynikami testu.
Serdecznie dziękuję firmie Bombus Natural Energy za zaufanie oraz cierpliwość, a także za umożliwienie mi przeprowadzenia najlepszego smakowo testu wegańskich, surowych batonów!

W wachlarzu smaków Raw Energy każdy znajdzie coś dla siebie. Zarówno fani naturalnych, owocowych smaków, jak i słodyczy, orzechów i zdrowia mogą wybrać swoją ulubioną słodką opcję.

Z ręką na sercu mogę polecić Wam każdy smak batona, ponieważ mimo mych obaw, żaden ze słodkich gości nie zawiódł moich oczekiwań. Sama chętnie sięgnę po zdrowe produkty firmy Bombus – do tej pory to moja ulubiona słodka przekąska, jaką miałam okazję smakować.

Jako, że Order Pszczółki przypadł Wam do gustu, w tym teście przyznaję kolejny order dla najbardziej wyróżniającego się smaku i zapachu.

Order Świątecznej Śnieżynki trafia do Jabłka i Cynamonu!
Obdarzmy, proszę, ten święta zwiastujący baton owacjami na stojąco! Orkiestra? Gdzie solista?

Wzywam pana Buble. Musi wykonać wszystkie świąteczne hity na cześć smaku szarlotki.

5OR.jpg

A Wy – po który baton sięgnęlibyście? 

Zuza 😉

Reklamy

Ekstremalnie proste ozdabianie!

Moi drodzy uczniowie!
Pomimo braku chęci i sił, nieuchronnie zbliża się pora na powrót do szkoły.

Podejrzewam, że nie pocieszy Was fakt, iż ja w tym roku mam długie wakacje. Zdałam maturę i szał na bek tu skul mnie nie dotyczy. Nie chwaląc się, mam stówkę z rozszerzonego polskiego! Ach, moja skromność w końcu zwiedzie mnie na manowce.

Wracając do tematu wpisu; na szczęście mam młodszą o dwa lata siostrę Emilię. To właśnie dzięki niej powstaje ta notka – bez jej zapału do ozdobienia swoich przyborów nie miałabym odpowiednich materiałów na wpis! 🙂

Powitajmy Emilię gromkimi brawami jako nową w gronie kreatywnych zapaleńców.
Emi stawia swe pierwsze kroki, jeśli chodzi o prace ręczne, dlatego post ten jest idealnym dowodem na to, że dla chcącego i niewiele umiejącego naprawdę nic trudnego.
Mamy dla Was cztery propozycje okładek zeszytów. Jeśli pragniecie zobaczyć więcej inspiracji, koniecznie dajcie znać! Dobre wróżki i uczynne skrzaty chętnie zmajstrują kolejną notkę na blogu 🙂

Celowo dobierałam najprostsze przybory, dzięki czemu Ci z Was, którzy niechętnie zabierają się za rękodzielnictwo, mogą w końcu uwierzyć, że przy pomocy niewielu przedmiotów można wyczarować wiele!
Nie przedłużając – zobaczcie efekty naszej siostrzanej współpracy.

Propozycja pierwsza: Plumbob bioeko
Plumbob na czasie. Wyjątkowo modny! Tak prosty do wykonania, że aż mdleję na tę myśl.

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Klej szkolny
Nożyczki
Gazeta

Wykonanie: Z dowolnych ilustracji z gazet wyciąć wybrane kształty i nakleić je na okładkę zeszytu. Koniec instrukcji 😉

1.jpg

Podejrzewam, że każdy potrafi w ten sposób ozdobić zeszyt. Simsomaniacy – łączmy się (oczywiście przy pomocy Plumboba bioeko na zeszycie od majzy!).

 

Propozycja druga: Stemplowany zeszyt

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Dowolne stemple
Farbka lub tusz

Wykonanie: Ja wybrałam opcję z farbką akrylową na silikonowych stemplach. Myślę, że nie muszę tłumaczyć, jak wykonać taki zeszyt 🙂
Stemple można wykonać samodzielnie – nawet stempelki jednorazowego użytku, wycięte w ziemniaku będą odpowiednie.

3.jpg

Stemplowanie, jak możecie się domyślić, jest o wiele łatwiejsze od odręcznego malowania farbką lub tuszem. Efekt jest całkiem zadowalający! 🙂

 

Propozycja trzecia: Zeszyt słoneczny Emilii

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Farbki wodne
Taśma (dobrze jest użyć Washi lub taśmę malarską)

Wykonanie: Na okładkę nakleić taśmę, tworząc dowolny wzór. Farbką wodną zamalować niezaklejone części zeszytu, po wyschnięciu ostrożnie zdjąć tasiemki.

5.jpg

Emilia postanowiła wykorzystać żółtą okładkę, dzięki czemu efekt jest rozchmurzający. W zimowy poniedziałek miło jej będzie sięgać po ten zeszyt, bez dwóch zdań! 🙂

 

Propozycja czwarta: Niebiański zeszyt Emilii

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Cyrkiel
Kredki

Wykonanie: Cyrklem rozrysować kółka na okładce, wypełnić je wybranymi kolorami.
Inne figury geometryczne również wchodzą w grę, jednak zamiast męczyć się z rysowaniem od ręki trójkątów i kwadratów, radzę nasamprzód wykonać szablony ze sztywnej tektury, ażeby każdy odrysowany kształt był do siebie podobny.

6.jpg

Każdy z przedstawionych przez nas pomysłów oparty jest na prostocie i zabawie – czyli tym, co cechuje każde zaproponowane przeze mnie rękodzieło.

Wpisy szkolne:
inne zeszyty TU!
piórnik TU i TU!
planner TU i TU!

Jestem doświadczoną uczennicą, możecie mi wierzyć – własnoręcznie ozdobione przybory czynią czas spędzony w szkole jeszcze milszym! Westchnienia koleżanek, które chciałyby posiadać moc rękodzielniczą, potęgują poczucie, że robotę wykonaliśmy poprawnie.
A więc – siadać do biurek, uczniowie! Klej w dłoń i do ataku!
Musimy razem szerzyć kreatywny tryb życia. Do dzieła! 🙂

Zuza 🙂

PS: Jeśli chcielibyście zobaczyć tu inne wpisy o tematyce szkolnej, zachęcam do podsuwania mi pomysłów.

PPS: Po głowie chodzi mi pomysł, by niezadługo stworzyć wpis na temat mojej osoby – coś w rodzaju nieszczęsnego Q&A. Jeśli macie jakieś pytania, śmiało zadawajcie je w komentarzach pod tym postem lub w wiadomościach mailowych. Po pewnym czasie, gdy pojawi się wystarczająca ilość pytać, odpowiem na nie w osobnym poście.