Jak przetrwać jesień nad biurkiem?

Nigdy nie potrafiłam stwierdzić, jaka pora roku jest moją ulubioną.

Być może już ze starości cenię każdą z czterech pór; różnorodność pogody i krajobrazów mnie zachwyca!
Jednak to czas zimny uważam za raj dla dekorowania. To jesień jest okresem obfitującym w nowe inspiracje!
Kolory, które można bezpardonowo wnieść do domu!
Mgły, wiatry i deszcze, przed którymi uparcie chowamy się pod kocykami!
Rześkie powietrze rano, dzięki któremu mamy ochotę na ciepłe, cynamonowe owsianki!
Jesień, moi drodzy, to szaleństwo!

Patrząc na wszystkich nieszczęśliwych uczniów, niemała zazdrość tli się w moim krwawiącym serduszku. Niezadowoleni z faktu, że muszą przyłożyć się do nauki i spędzać chłodne wieczory przy biurku, chodzą po ulicach z ciężkimi plecakami i skwaszonymi minami, jakby przyklejonymi do twarzy.
Zamiast cieszyć się piękną, wczesnojesienną pogodą, wyobrażać sobie zimę – oni niezadowoleni, czekają na wakacje.

Przynoszę wspaniałe wieści dla bardzo smutnych uczniów. Mam dla Was porady, jak przetrwać jesienną naukę. Wszystkie metody przetestowane na własnej skórze, umyśle i biurku!
Przy okazji pokażę Wam moją propozycję na odpicowanie biurka, które zamiast odpychać wizją spędzonych przy nim długich godzin, przyciąga i zachęca do pilnej nauki.

 

Porada numer jeden – korzystaj z uroków jesieni!

Pomyśl, co Ci się podoba w tej chłodnej porze roku? Pogoda, barwy, a może królujące swetry, szaliki i płaszcze?
Zanim zasiądziesz do nauki, koniecznie przejdź się na krótki spacer. Przy okazji wykorzystaj wybrany element, aby uczynić jesień jeszcze piękniejszą. Ubierz się ciepło, rozejrzyj się po jesiennej okolicy. Nie tylko dotlenisz swój mózg, ale i naładujesz całe ciało pozytywną energią!
Drogi uczniu, możesz być pewien – to wspaniały sposób na uczniowskie lenistwo, poprawę humoru i wzmocnienie koncentracji podczas późniejszej nauki.

indy.jpg

Spędziłam czas na podwórku razem z uratowaną przeze mnie Indy – poznajcie ją i koniecznie pogłaszczcie wirtualnie! 

 

Porada numer dwa – zadbaj o komfort nauki!

Na biurku nie ma miejsca na rozpraszacze Twojej uwagi – niech to będzie nasza główna zasada.
Dużo ciepłej herbaty lub mleka, przekąski i koc to trzy elementy nienaukowe, na które możemy przymknąć oko 😉
Koniecznie zadbaj o porządek w miejscu nauki! Kiedy ja spędzałam popołudnia i wieczory na nauce, lubiłam po każdym z wykonanych szkolnych zadań robić małe porządki na biurku. Długopisy odłożone do pojemnika, równo ułożone książki, nowe porcje napojów.

1pl.jpg

Sposób na przybornik:

Potrzebne przybory:
Cienka tektura
Pisadło
Linijka
Nożyczki
Klej

Wykonanie:

Nie ma prostszego sposobu na pojemnik!

20160928_135027.jpg

Oto szablon. Cyferki to wymiary – w centymetrach. Należy nanieść go na tekturę i wyciąć, następnie zagiąć na każdej z linii i skleić. Dół pojemnika trzeba dopasować, zaginając papier w odpowiednich miejscach – musicie samodzielnie ocenić, w którym miejscu zagiąć/dociąć.
Ozdabianie jest opcjonalne, jeśli wybierzecie kolorową tekturkę i efekt będzie zadowalający, możecie je pominąć. Ja okleiłam pudełko czarnym oraz ozdobnym papierem.

Zdecydowanie można kombinować z kształtem i wielkością pojemnika! Z mojego szablonu powstanie Wam trójkątny, dosyć duży przybornik.

3pl.jpg

2pl.jpg

W kwestii przekąsek – tu świetnie posłużą orzechy i suszone owoce! To przepyszny i zdrowy sposób na dostarczenie sobie energii i witamin.
Jedna garść mojej mieszanki, która zawiera suszone śliwki, orzechy laskowe, migdały, żurawinę, rodzynki i pestki dyni to ogromna dawka siły i słodyczy! Myślę, że świetnie zastąpi czekoladki, batony, ciastka i żelki.

6pl.jpg

Wszystkich nieprzekonanych do zdrowych przekąsek, gorąco zachęcam do przychylnego rozpatrzenia ich kandydatury w Waszym menu. Warto je próbować, by w końcu znaleźć swój ulubiony smak!

5pl

O tym,  jak wykonać nieduże pudełka – idealne na przekąski, post ukaże się już jutro!

 

Porada numer trzy – organizuj!

Mój blog nie istniałby bez odpowiedniej organizacji.
O bardzo przydatnych – nie tylko w szkole – plannerach stworzyłam niejeden post! Tym razem mam coś wyłącznie dla uczniów.

Mały notes (dla oszczędności czasu, można zaopatrzyć się w bardzo ładny notesik i pominąć ozdabianie) to gadżet, który przyda się w planowaniu w szkole.
Ja uwielbiałam nosić do szkoły mój pierwszy, bardzo lekki planner, jednak mimo wszystko zajmował on cenne miejsce w torbie.
Mały notes, wyposażony w zakładki indeksujące i wstążkę to wszystko, czego potrzebuje przeciętny uczeń.

notpl.jpg

Po nadaniu mu jesiennych barw, stał się nieodłącznym elementem wyposażenia mojej torby. Świetnie zastępuje planner, gdy jestem zmuszona zabrać ze sobą małą torebkę. Bez małego notesu nie ruszam się z domu!

4pl.jpg

 

Równie przydatne w organizacji czasu będą dwa plannery do ustawienia na biurko. Ich stworzenie nie wiąże się z niczym, co przekracza możliwości kreatywnie niezdolnego ucznia!

 

Kołoobowiąznik

To mój sposób na zorganizowanie ciężkiego dnia, który stosuję już od czasów gimnazjum. Kiedy musiałam pogodzić ze sobą dwie szkoły, egzaminy i związane z nimi obowiązki, rozpisywałam w tygodniowym obowiązniku to, co pilnie musiałam nadrobić, nauczyć się, szybko przyswoić.

8pl.jpg

Drogi uczniu, tu panuje samowolka. Możesz ustalić własne zasady obowiąznika.

Ja dzieliłam każdy dzień na trzy pory: czas spędzony w szkole, nauka w domu i kąpiel, która zawsze kończyła czas ciężkiej nauki.

Polecam ściśle trzymać się planów z kołoobowiąznika. Jest naprawdę pomocny – korzystałam z niego nieprzerwanie od sześciu lat!

7pl

 

Ramka obowiązków to coś dla tych, którzy nie lubią ścisłego, dokładnego planowania.
Świetna dla zapominalskich!

Do niedużej ramki wystarczy włożyć papier o dowolnym kolorze – zdecydowałam się na jesienny brąz. Flamastrem zapisujemy na szkle ramki to, co KONIECZNIE musimy zrobić, bez wdawania się w szczegóły.
To bezkonkurencyjna biurkowa przypominajka! Równie świetnie wygląda na stoliku obok łóżka.

9pl.jpg

 

Wierzę, że podzielacie mój zachwyt nad jesienią i również darzycie tę barwną porę roku cieplutką miłością! 🙂

Jabłka, dynie, cynamon, kocyk, książka i kot – to moja jesień. A Wasza?

Zuzka 🙂

Ozdabianie dla opornych #2

Wpadam do Was z kolejną odsłoną moich i Emilii propozycji ozdobienia okładki zeszytu.
Tak samo jak w poprzednim poście, do ozdobienia zeszytów wykorzystałyśmy najprostsze techniki oraz łatwo dostępne przybory, by każdy – bez względu na manualne umiejętności, zapał i stan kieszeni, mógł zaczerpnąć nieco inspiracji z naszych prac.

Poprzedni wspólny-siostrzany wpis znajdziecie TU! 🙂

Nie przedłużając, prezentuję Wam kolejne cztery propozycje ekstremalnie prostego ozdabiania!

Propozycja piąta: Słodziachny zeszyt Emilii

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Kredka
Bibuła
Klej

Wykonanie: Chyba nie muszę tłumaczyć! 🙂

1.jpg

Proste rozwiązanie okazało być bardzo efektywne!

Propozycja szósta: Kolorowa okładka Emilii

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Papier do pakowania prezentów o wybranym wzorze
Taśma lub klej

Kolejna opcja, której grzechem byłoby opisywać wykonanie krok po kroku!

2.jpg

Tym sposobem wygląd niejednego zeszytu można zmienić w dosłownie kilka chwil! 🙂

Propozycja siódma: Geometryczna rozsypanka

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Dowolny papier ozdobny
Nożyczki
Klej

Wykonanie: Z papieru ozdobnego wyciąć wybrane kształty. Ja zdecydowałam się na odręczne wycinanie kółek. Rozrzucić je po okładce i w miejscu, w którym upadły, przykleić je do tektury zeszytu.
Warto wybrać typ zeszytu przedstawiony na zdjęciu – okładka powinna być matowa i tekturowa.
Urozmaiciłam okrągłą monotonię, dodając „chmurkę” oraz brązową naklejkę na podpis, oczywiście nie jest to krokiem koniecznym.

3.jpg

Kółka na zeszycie bardzo mi się podobają – aż żałuję, że sama nie chodzę do szkoły!

Propozycja ósma: Kredki w dłoń!

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Kredki
Ołówek, flamastry (opcjonalnie)

Wykonanie: Kto powiedział, że na tekturowej okładce nie można nic narysować? 😀
Dla fanów bazgrania i ponownie modnych Pokemonów mam dobrą wiadomość: Charmander to delikwent niezwykle prosty do narysowania! 🙂
Jeżeli brak Wam umiejętności plastycznych, możecie odbić wybrany wzór. Metod kalkowania jest wiele, lecz wydaje mi się, że przyłożenie jasnej, prześwitującej bibułki do wybranej grafiki i odrysowanie jej konturów byłoby najprostsze. Następnie należałoby (oczywiście) położyć bibułkę na okładce i ostrożnie, dokładnie i mocno obrysować kontur ołówkiem, by na tekturze powstały „rowki”.
Ja Charmandera rysowałam odręcznie.

4.jpg

Bardzo polecam rozejrzenie się za foliowymi okładkami, ochraniającymi zeszyty! Szczególnie te egzemplarze, które własnoręcznie ozdobiliście, warto zabezpieczać przed wszelkimi wypadkami.

 

Przyznajmy wszyscy razem, że raczkująca w kolorowym świecie ozdabiania wszystkiegocosięda Emilia, świetnie poradziła sobie z trudnym zadaniem! Jej propozycje zeszytów  wykonała samodzielnie, posiłkując się jedynie drobnymi wskazówkami swojej starszej siostry.

Brawa dla Emilii! Życzmy jej samych piątek z matematyki!  🙂

Krótki, aczkolwiek treściwy wpis – mam nadzieję, że Wam się spodobał!
Zapowiadam, że czekają Was jeszcze (co najmniej) dwa posty o częściowo szkolnej tematyce.

Jak tam Wasze zeszyty? 🙂

Do poczytania niebawem! Zuza 😉