O moim odżywianiu + kuchenny niezbędnik

Wielu z Was zaciekawił mój tryb życia i odżywiania się.
To jednocześnie radosna, jak i niepokojąca nowina! Dla mnie to nic dziwnego – i niepokoi mnie fakt, że ktoś może być zainteresowany tym, co jem.
Cieszę się zaś z tego, że Wasze zainteresowanie zdrowym jedzeniem wzrasta!

Opowiem Wam dzisiaj (pokrótce) o tym, czym kieruję się, wybierając produkty do spożycia. Przywołam również ciekawą anegdotę oraz przedstawię kilka rzeczy, bez których nie potrafię się obejść w ciągu dnia.

SŁUCHANIE ORGANIZMU.
Nie od zawsze odżywiałam się zdrowo, choć zależy, co postrzegacie za zdrowe jedzenie.
Teraz umiem już słuchać potrzeb swojego ciała i wiem, że tryb, który przyjęło, bardzo mu służy!
Aby wyjaśnić Wam, jak słucham próśb organizmu, podam Wam przykłady z przeszłości – co jadłam na przestrzeni kolejnych pór roku.

Zazwyczaj mój organizm domaga się sezonowych warzyw i owoców.
Jesień i zima to dla mnie czas strączków i warzyw korzeniowych. Jem dużo fasoli, marchwi, buraków. Owoce, które spożywam w tym czasie to głównie jabłka, mandarynki. Często sięgam po zamrożone owoce, na które mam ochotę zawsze (truskawki, wiśnie, maliny).

Na wiosnę rozpoczyna się u mnie czas świeżych warzyw. To właśnie wtedy odczuwam chęć zjedzenia pomidora! 🙂
Na moim talerzu gości wiele zielonych elementów – często wyjętych z zamrażarki.
Brokuły, brukselka, fasolka szparagowa. Z owoców lubię podjadać kiwi, rodzynki, nadal ulubione zamrożone owoce. Nie zapominam o nowalijkach.

Lato to typowo owocowy czas! Wakacyjne dni są pełne świeżych truskawek, malin, brzoskwiń, pomidorów. W lato zazwyczaj sięgam po awokado, na które w ciągu roku nie mam ochoty.

Nigdy nie jem tego, czego nie chcę. Nie wysłuchuję porad dietetyków, znawców i specjalistów w tematyce odżywiania.
Mam dużo energii, nie choruję. W wynikach badań jeszcze nigdy nie było mi dane zobaczyć informacji o niedoborach.
Mój sposób jest dla mnie idealny!

PRZYRZĄDZANIE POTRAW.
Nie umiem gotować, więc nie spędzam całych dni w kuchni.
Nie używam olejów, soli i cukru. Mąka i produkty mączne są naprawdę rzadkim gościem na moim stole.
Uwielbiam surowe warzywa, niegotowaną marchew, chrupiące buraki.
Gotuję głównie strączki – bez dodatku soli. Zamrożone warzywa rozmrażam na parze.
Gotowanie konkretnych potraw jest u mnie rzadkością, robię to w razie ważnych okazji i świąt.
W tym temacie nie mam do dodania nic więcej.

HISTORIA Z WAKACJI.
Po dziś dzień z rozbawieniem wspominam wyjazd do Zakopanego. Te chwile idealnie obrazują to, że moje ciało domaga się tylko świeżych, nieprzetworzonych potraw.

Pamiętam, że na wyjazd zabrałam ze sobą czystoziarnisty chleb własnej roboty, dwa batony Dobra Kaloria, pięć małych batoników daktylowych i jakieś wafle ryżowe z przyprawami.
Przez kilka godzin czułam się dobrze. Podróż pociągiem była męcząca i czułam, że mam po niej mniej energii, niż rano. Dostarczałam sobie sił zabranymi przekąskami.

Zwiedzanie ulic górskiego miasteczka było dla mnie męczarnią! Ból brzucha nie dawał mi spokoju – mogłam siedzieć bez ruchu lub chodzić i jęczeć. Byłam zmuszona wybrać drugą opcję. Co jakiś czas potrzebowałam przystanku, by ulżyć swojemu ciału w rozdzierającym cierpieniu!
Nic mi nie pomagało. Piłam dużo wody, robiłam przerwy w spacerach. Ból nie ustępował.

Lekiem na cierpienie okazał się być świeżo wyciskany sok, cudem zdobyty na Gubałówce. Po chwili dał mi mnóstwo energii. Humor wrócił! Po około półgodzinnej przerwie od spacerów – ból minął.
Z entuzjazmem dokupiłam porcję świeżych owoców, które pochłonęłam z ogromną radością.
Do dziś wspominam ten piękny dzień – w którym uświadomiłam sobie, że mój organizm błagał o pomoc, kiedy nie dostarczyłam mu trawy.

Ta anegdota jest wspaniałą lekcją – nie tylko dla mnie. Mam nadzieję, że i Wy wyniesiecie z niej ciekawe informacje. Przede wszystkim warto jest jeść jak najbardziej zdrowo! Po pewnym czasie ciało samo domaga się odpowiednich elementów posiłku. Brawo, trawo!

KUCHENNY NIEZBĘDNIK.
Po jakże długim wstępie pełnym informacji, przechodzę do kuchennego niezbędnika – czyli tego, co oprócz warzyw i owoców gości na moim talerzu (i w żołądku) bardzo często.

Siemię lnianePoznałam je kilka lat temu, kiedy bardzo pragnęłam zapuścić włosy – a te jak na złość odmówiły posłuszeństwa i przestały rosnąć. Początkowo zjadałam kisiel z ziarenek raz dziennie, potem przerzuciłam się na zmielone siemię. Teraz ziarenka dosypuję do każdego posiłku (z umiarem!), zaś lniany proszek piję na wieczór, po kolacji.

siemię.jpg

Siemię lniane nie tylko usprawnia porost moich włosów, lecz także pomaga mi w problemach z jelitami i bólem brzucha. Świetnie wspomaga trawienie!
Właściwości ziarenek lnu możecie poznać na każdej stronie internetowej, nie będę się nad tym rozwodzić długo. Na pewno warto jest wzbogacić swoją codzienną dietę o pełne witamin i błonnika malutkie ziarenka!

PrzyprawyChyba nie będziecie zdziwieni – najbardziej uwielbiam pieprz czarny i cynamon.
Lubię ostre smaki, przez co pieprz dodaję w masowych ilościach do każdej warzywnej potrawy. Cynamon króluje przy śniadaniach, nie wyobrażam sobie dziennej porcji jabłek bez niego!

przyprawy.jpg

Świetnym dodatkiem jest też papryka wędzona (dostępna w praktycznie każdym sklepie spożywczym). Roślinny sos pomidorowy bez niej nie jest tak dobry.
Dzięki jej posmakowi nie muszę już przypalać garnków! Kuchenna rewolucja wprowadzona przy pomocy jednej szczypty czerwonego proszku.
Lubię używać dużo ziół (w szczególności lubczyk, majeranek, zielona pietruszka), często dodaję do potraw szczyptę kurkumy.

Suszona włoszczyzna. To dobry dodatek do potraw, świetna posypka na strączki i niezła przekąska!
Suszona marchew, pietruszka zielona (i jej korzeń też!), por, pasternak, seler. Naturalne składniki naturalnej przyprawy.
Równie dobre okazały się być suszone buraki. Mają niesamowity zapach i smak, od pewnego czasu dosypuję je do każdej potrawy.

susz.jpg

Odkąd odkryłam włoszczyznę suszoną, nie wyobrażam sobie fasoli bez niej. To świetne urozmaicenie smaku – może banalne, może nie pasujące do siebie, ale na pewno smaczne.

Daktyle. Choć nie jadam ich codziennie, świetnie sprawdzają się jako słodzidło owsiankowych zupek „mlecznych”, karmelki na słodyczowego głoda, czy chociażby przekąska zbrakulaku.

daktyle.jpg

Bardzo słodkie owoce, którymi w liceum starałam się zachęcić koleżanki i kolegów do jedzenia suszonych pyszności. Mogą być bazą do własnych zdrowych batonów, uzupełnieniem słodyczy w wypiekach, aż za bardzo słodkim dżemem. Z daktylami każdy potrafiłby się obejść – suszonymi, jak i świeżymi. Polecam obydwie (bardzo do siebie podobne) wersje!

Napoje. Znowu byłam Tomaszem, póki nie sprawdziłam tego na sobie.
Odpowiedni poziom nawodnienia znacznie poprawia samopoczucie. Naprawdę w to nie wierzyłam!
Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez wody. W ciepłe dni uwielbiam pić rano słoik wody z cytryną, do której często dodaję pyszne kawałki pachnącego imbiru.

woda.jpg

Moim dużym uzależnieniem jest czerwona herbata. Pokochałam ją jeszcze w gimnazjum i od tamtej pory nie potrafię się z nią rozstać! Mimo, że przebarwia zęby i nie jest uznawana za najzdrowszą, dla mnie jest świetnym zamiennikiem kawy (choć zupełnie nie czuję obiecanego poherbatowego pobudzenia). Mówi się, że świetnie działa na odchudzanie. Być może, ja nie zauważam niepożądanych efektów.

herbata.jpg

To cała lista rzeczy niezbędnych w moim codziennym odżywianiu.
Pamiętajcie, że największą część zdrowego wegańskiego jedzenia wypełniają warzywa i owoce!

Dieta wegańska oczywiście nie musi być ultrazdrowa – to wybór weganina, czy odżywia się zdrowo, czy korzysta z „dobroci”, czyli żywieniowych wynalazków dzisiejszego świata.
Jak już wspominałam, sama lubię testować nowe smaki, jednak nie robię z wypadów do roślinnych knajpek reguły i tradycji. Odwiedzenie pizzerii raz w roku chyba wystarczy, prawda? 🙂

Macie własne propozycje zdrowych dodatków do potraw, które mogłabym wypróbować?

Zuza 😉

Advertisements

10 thoughts on “O moim odżywianiu + kuchenny niezbędnik

  1. Słyszałam o czarnej soli, masz z nią jakieś doświadczenia?
    Bardzo dobrze, że pokazujesz, jak bardzo proste jest roślinne odżywianie. I jak bardzo dobre dla organizmu (i w ogóle całej ziemi)! Tak trzymaj 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa 🙂 Weganizm jest bardzo prosty i przyjemny, właśnie to trzeba pokazywać – prawdę!
      Mam czarną sól (kala namak) w swojej półce z przyprawami. Używałam ją jakieś dwa razy (test w tofucznicy), według mnie nadaje jajeczny posmak, jest baaaardzo słona.
      Jeśli lubisz tofucznicę i różne jajeczne smaki, polecam wypróbować na własnym języku – to jednak sól, pamiętaj, że lepiej jest postępować z nią ostrożnie 😉

      Lubię to

  2. Ja zdecydowanie nie jem tak zdrowo, jem dużo roślinnych zamienników, słodyczy też nie odmawiam, jestem złym kucharzem i nie mam za dużo do powiedzenia w kwestii przyprawiania 😀 Dobry poradnik, jak poradzić sobie bez soli i cukru. Super!
    Wpadłem na pomysł wpisu, możesz napisać poradnik dla młodego weganina – jak młodzi weganie mogą radzić sobie z rodziną, gotowaniem i zakupami 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Gratuluję takiego trybu życia! Cieszy mnie szczęście innych, dlatego świetna robota.
    Pochwalę też zdjęcia, bo moim zdaniem są niesamowite i estetyczne. Uwielbiam takie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s