Produktywność i optymizm na wiosnę

Borsuczki, ten wpis rozpoczyna miesiąc wiosny.

Wspominając posty, które już pojawiły się na blogu, przypominam sobie, że pisanie ich motywowało mnie do pozostania zorganizowaną i w miarę produktywną.

Pisząc o organizacji, częściej otwieram planner w wolne dni. Chętniej rozdzielam swoje obowiązki i wypisuję je na kartkach dziennika. Ściśle trzymam się wyznaczonych sobie obowiązków.

Nie wspominałam Wam o tym wcześniej, ale właśnie dziś zaczyna się mój kurs przygotowawczy na studia. Będzie trwał trzy miesiące.
W tym czasie jak nigdy wcześniej potrzebuję mocnej dawki motywacji, ażeby w pełni wykorzystać swój czas i go nie marnować.

Postanowiłam nabazgrać dla Was post na temat produktywności i dobrego nastawienia, które przydadzą się nam wszystkim w zbliżającym się czasie wiosennym.
Zrobiłam niedługą listę elementów, które zawsze dobrze sprawdzają się na mnie. Kto wie, być może i na Was podziałają moje sposoby?


PLANUJ I PRZESTRZEGAJ PLANÓW.
Ale – broń Boże! – nie wpadaj w obsesję planowania.
Grunt to dobrze rozdzielony dzień.

tyd.jpg

Jeśli podobnie do mnie nie lubisz dokładnie rozplanowywać całego dnia – to jest jak najbardziej okej. Rozumiem cię aż za dobrze.
Sama nie potrafię planować dokładnie. Nie pociąga mnie spis obowiązków od godziny – do godziny. To nie w moim stylu.
Tak samo, jak w rysowaniu, ja uwielbiam nieład i niechlujstwo, więc moje plany dnia właśnie takie są.

Jak bałaganiarsko rozplanować dzień?
Rozdzielmy go na dwie proste części: CZAS NA OBOWIĄZKI CZAS DLA SIEBIE.
Ja oddzielam naukę od obowiązków, dlatego w moim przypadku powstają trzy rubryki.
O tym, że każdą rubrykę należy odpowiednio wypełnić chyba nie muszę tłumaczyć, prawda? Z nadzieją, że z miesiąca organizacji dobrze znacie moje sposoby na planowanie, przechodzę do ważnej sprawy – przestrzeganie planów.

I. Planner na stole. Ewentualnie na biurku, komodzie, etażerce. Na czymkolwiek, co stoi blisko Waszych borsuczych łózek.
Po przebudzeniu od razu widzicie kalendarzyk, co przypomni Wam o obowiązkach na dany dzień. Możecie sięgnąć po niego, gdy jeszcze nie dociera do Was, która jest godzina. Rozpoczęcie dnia od przejrzenia planu powinno ukierunkować Was w trzymaniu się wyznaczonych zasad i pomoże w wyrobieniu nawyku przestrzegania ich.

II. Nawyk. No właśnie, trzeba wyrobić sobie nawyk przestrzegania planu!
Na mnie najlepiej działa estetycznie prowadzony planner i systematyczność. Jeśli świadomie opuszczę jeden (lub nawet kilka!) dni planowania, staram się uzupełnić luki tym, co robiłam danego dnia. Wypisuję sobie wydarzenia tak, jakby były obowiązkami.
Im czyściej prowadzony dziennik, tym chętniej do niego zaglądam. Lubię mieć jasne, konkretne plany wypisane w rozpisce dziennej i kreatywnie-kolorowo prowadzoną rubrykę miesięczną.
Im częściej zaglądacie do plannerów, tym szybciej wyrobicie sobie nawyk – to chyba oczywiste!

III. Szaleństwo. Choć może Wam się wydawać, że jestem najbardziej zorganizowaną osobą w Blogosferze – od razu mówię, że się mylicie. Uwielbiam mieć wszystko dokładnie zaplanowane, brak planu zazwyczaj sprawia, że wariuję z niepewności i powoduje u mnie bezsenność. Bardzo przejmuję się niezaplanowanymi ważnymi wydarzeniami, czy niepewnymi sytuacjami, których nie mogłam wcześniej przewidzieć – i nabazgrać o nich w plannerze.
Jednak jak już wspominałam, i mnie zdarza się zapomnieć o planowaniu na kilka dni! Często nie mam wielu obowiązków w ciągu dnia lub wypełnianie ich przychodzi mi tak naturalnie, że nie potrzebuję planu. Na szczęście szybko uzupełniam swoje rozpiski i powracam do trybu organizacji.

mc.jpg

Jeśli interesuje Was miesiąc organizacji, a nie mieliście okazji się z nim zapoznać – odsyłam was do zakładki PLANOWANIE I PORZĄDKOWANIE. Znajdziecie tam wpisy o plannerach, moich przyborach, postanowieniach noworocznych.

 

DBAJ O PORZĄDEK.
Tym razem nie chodzi mi o porządek w plannerach 😉
Nie uwierzę, że na świecie żyje ktoś, kto lubi pracować w bałaganie. O ile artystyczny nieład na stoliku czasami wzmaga moją kreatywność, bałagan w pokoju zdecydowanie nie pozwala mi na spokojną pracę, naukę, rysowanie – czy nawet pisanie postów na blogu.
Warto jest zadbać o porządek. Ja bardzo lubię sprzątać!
Nie będę się rozwodzić nad tym tematem w tej chwili, ponieważ chyba każdy z nas umie sprzątać, prawda? 😉

 

ŚPIJ.
Ho, Zuza. Ale porada. Nieźle wymyśliłaś, teraz radzisz SPAĆ?
Choć wiem, że wielu z Was na pewno nie ma problemów ze snem, ja należę do grupy sówek. To właśnie pod osłoną nocy czyham na wiedzę i treść najlepszych książek.
Mimo mojego przystosowania do funkcjonowania po zmroku, staram się zasypiać – chociażby nad ranem.

Wiedząc, że mam dużo do zrobienia w ciągu dnia, ustawiam budzik na wcześniejszą godzinę. Nawet, jeśli nie zawsze uda mi się zwlec z łóżka o siódmej (szczególnie, gdy zasnę o szóstej rano!), próbuję się przestawiać na wczesne wstawanie.
To chyba oczywiste, że jeśli chcemy wypocząć, musimy dobrze się wysypiać. To nie wydaje się być trudnym zadaniem – w końcu wystarczy wcześnie zasypiać i wcześnie wstawać!
Sama zdaję sobie z tego sprawę. Im wcześniej wstaję, tym bardziej „wydłuża się” mój dzień – tylko pozornie. Według mnie działa to na zasadzie więcej czasu na nogach – mniej w łóżku.

Choć odeszłam od mojej żelaznej zasady budzenia się o 7:00 w wolne dni, chciałabym do niej powrócić. To zdecydowanie pomaga mi zrobić więcej w ciągu całego dnia, bez odczucia zmęczenia.

 

MIEJ OBOWIĄZKI.
Może i brzmi to śmiesznie, ale naprawdę trzeba mieć obowiązki.
Ile to godzin zmarnowałam, oglądając filmy na Youtube? Okej, mogłabym sobie wybaczyć swoje szaleństwo, gdybym oglądała coś niegłupiego i kształcącego, ale PewDiePie? Cały dzień? lubię pewdsa
Jak ja to planuję?
Pisałam wcześniej o rubrykach. Mam trzy rubryki: obowiązki/nauka/ja.
W dni pracy – dajmy na to: praca nad postem – wypisuję sobie wszystko, co muszę mieć zrobione, by stworzyć post. Plan postu, notatki, zdjęcia, dodatkowy materiał. Tym zajmuję się w ciągu większości dnia pracy nad postem. Staram się nie spędzić dostępnych dwunastu godzin przed ekranem monitora, dlatego zazwyczaj przeplatam swoje obowiązki z oglądaniem Youtube, graniem w gry na telefonie, wycieczkami rowerowymi, zabawą z kotem. Wszystko jest zależne od ilości obowiązków, które muszę odhaczyć.

dlugo-kopia

W dzień wolny, choćbym bardzo chciała, nie mogę nie zaplanować niczego, bo znowu będę oglądać głupie filmiki cały dzień.
Chcąc pozostać w nieskończonym nastroju produktywności, w dni wolne lubię sprzątać, wyszukiwać potrzebne mi informacje, uczyć się, czy chociażby poznawać okolicę, jeżdżąc na rowerze.

Obowiązki popychają do działania. Na pewno nie jestem jedyną osobą, która w momencie, gdy nie ma nic do zrobienia, po prostu nic nie robi.
Niestety (lub stety, w zależności od tego, czy lubicie ten temat!) jest to temat dosyć bliski planowaniu – jak już wspominałam, planowanie było tematem przewodnim stycznia, więc teraz nie będę wylewna, pisząc o tym.

 

ZNAJDŹ CZAS NA PRZYJEMNOŚCI.
Przecież nie tylko produktywność się liczy! Nie tylko obowiązki, które musimy wypełniać! Nie bez powodu w tytule wpisu umieściłam również optymizm.
Idzie wiosna – czeka nas coraz ładniejsza pogoda, być może tak samo jak ja polubicie się z rowerem i postanowicie swój wolny czas spędzić na zewnątrz? Podróżowanie owym jednośladem sprawia wiele frajdy!
Może chcecie towarzyszyć mi w moim wyzwaniu książkowym i uznacie, że świetnie będzie co wieczór sięgać po dobrą książkę?
Jeśli wybierzecie filmy, koniecznie napiszcie mi tytuły projekcji, jakie polecacie. To też dobry sposób na nagrodzenie siebie po pracowitym dniu.

Szczególnie na wiosnę, gdy natura budzi się do życia, warto jest każdy dzień rozpocząć i zakończyć uśmiechem. Obiecajcie mi, że często będziecie starali się uśmiechać, zamiast smucić! Jestem zdania, że optymistyczne nastawienie wiele zmienia w naszym życiu. Krocząc przez nie z uśmiechem, nawet pochmurny dzień stanie się do zniesienia.

 

NIE ZAMYKAJ UMYSŁU I MYŚL POZYTYWNIE!
Nie myśl sobie, że jeśli zmarnujesz cały dzień, oglądając PewDiePie, jesteś totalnym zerem i nie nadajesz się do niczego.
Być może przesadziłam. To bardzo prawdopodobne. Nikt nie pomyślałby źle o sobie po dniu z Youtube. Chciałam przez to powiedzieć, że nawet, jeśli właśnie jesteś w tym samym trybie, co ja – trybie balansu pomiędzy organizacją i produktywnością a siedzeniem na kanapie z telefonem w ręku, nic straconego!
Wszyscy mamy świadomość tego, że nie był to nasz najlepiej spożytkowany czas życia, prawda? Wszyscy wiemy, że wystarczy powrót do dawnych nawyków, by znowu wejść na tory pracy, tak?

Myślenie wiele zmienia. To ogromna siła, jaką mamy! Myśląc negatywnie, przyciągniemy do siebie te złe wydarzenia. Zamkniemy się w kręgu pesymizmu, który będzie nas zjadał z każdą kolejną myślą.
Wystarczy pozytywna myśl, by z niego wyjść. Dla każdego Tomasza, który nie wierzy, że to możliwe – radzę spróbować. Choć raz pomyśl pozytywnie, to zmieni Twoje życie!
Nie wiem, jak Wy, ale ja będę starać się często wracać do motywacji, którą sama dla siebie chciałam napisać.
Czasami każdy z nas potrzebuje bodźca do działania i nie ma w tym nic złego!
Mam nadzieję, że Wy jesteście wytrwali w postanowieniu produktywności i świetnie radzicie sobie bez mojego tekstu. Chętnie poznam Wasze sposoby na pobudzanie siebie do działania – piszcie, co działa na Was najlepiej?

Zuza 😉

Advertisements

4 thoughts on “Produktywność i optymizm na wiosnę

  1. Gratulacje dla planujących. Nigdy tego nie robię. Próbowałam,ale nic z tego. Zawsze wypadało coś niespodziewanie pilnego akurat wtedy, kiedy miałam jakieś plany. Więc już nie próbuję.

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s