Rozdział X – EPILOG – „To tylko… sen?”

 

ROZDZIAŁ X – EPILOG

To tylko… sen?

 

– Bardzo miło mi cię poznać. – uśmiechnął się szerzej. Puścił moją dłoń i wrócił do stołu.

– Czegoś tutaj nie rozumiem… – wydukałam, zdziwiona. Serce biło mi mocno i szybko. – Kim pan jest?

– Mieszkam tuż obok, dopiero się wprowadziłem.

– Skąd pan pochodzi? – spytała go babcia, uśmiechając się przyjaźnie.

Ciągle te uśmieszki, miłe gesty. Herbatka, ciasteczka, uściski dłoni. Coś mi tu nie pasuje.

– Jestem z Kanady, ale mam holenderskie korzenie.

– Imię dostałeś po pradziadku. – dokończyłam, zwracając na siebie uwagę świetnie bawiącej się trójki.

– Bingo! Liluś, jesteś niesamowita. – pochwalił mnie, dureń.

– Ma pan dwadzieścia dziewięć lat i gustownie urządzoną piwnicę.

– Liliano, co ty wyprawiasz? – spytała mnie mama, patrząc na mnie karcącym wzrokiem.

– Wiek się zgadza, ale piwnica… nie wiem. Szczerze mówiąc, nie zaglądałem tam jeszcze.

Tym razem to ja uśmiechnęłam się szeroko. Klasnęłam dłońmi.

– A tak dobrze ci szło. Polubiłam cię.

– Liliana, uspokój się! – Zdenerwowana mama podniosła na mnie głos, jednak w tej chwili istnieliśmy tylko my – ja i Wolfgang. Patrzył na mnie, przerażony.

Zbliżyłam się do niego i położyłam rękę na jego ramieniu. Nachyliłam się, by powiedzieć mu do ucha:

– Lecz za kłamstwo się płaci.

Sięgnęłam ręką w stronę dźwigni, która pojawiła się wraz z moim klaśnięciem. Położyłam na niej dłoń i pociągnęłam mocno, mówiąc:

– Do zobaczenia, Wolfie.

Zerwałem się ze snu z uczuciem strachu.

***

– Wolf? Co się stało? – Leżący obok mnie Daniel potrząsnął moim ramieniem. – Znowu te dziwne sny?

– Tak. To był… koszmar… – odpowiedziałem, gwałtownie łapiąc oddech. – Nie wiem, co o tym myśleć…

– To był sen, kochany. To był tylko sen… – pogłaskał mnie czule po głowie i przytulił mocno. Złożył delikatny pocałunek na gładkim policzku, sięgnął po moją dłoń. Nie wypuszczając jej z mocnego uścisku, zamknął oczy.

To niemożliwe. Sen wydawał się być niezwykle realistyczny.

Zamykając oczy zdecydowałem, że muszę poznać tajemnicę.

 


 

NO, KOCHANI!

To już koniec opowiadania. Ten rozdział, spełniający rolę epilogu, jest zdecydowanie najkrótszy. Wiedzcie, że to zamierzony zabieg. Specjalnie zostawiłam sobie furtkę do wprowadzenia kolejnych pomysłów w życie.

To opowiadanie towarzyszy mi już od dawna. Jest dla mnie niezwykle ważne! Zżyłam się z opisywanymi postaciami. Kocham Wolfiego, uwielbiam Daniela. Liliana mi imponuje swoim intelektem i umiejętnościami, jest bardzo młoda.

Podobnie jak czytelnicy, za każdym razem, kiedy tylko wgłębiałam się w treść, przeżywałam tę historię jak dobry film. Wciąż na nowo i na nowo.

Dużo czasu zajęło mi pisanie. Wiele godzin spędziłam na sprawdzaniu treści (i powinnam spędzić drugie tyle!), na rozmyślaniu o dalszych przygodach szlachcica. W głowie mam wiele pomysłów.

Sama nie wiem, co więcej mogę powiedzieć! Ogromne emocje włożyłam w opowiadanie. Starałam się pokazać w nim siebie i moją wyobraźnię. Mam nadzieję, że pozytywnie to odebraliście.

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze. Dziękuję każdemu, kto na bieżąco zapoznawał się z moją twórczością! Dziękuję też wszystkim tym, którzy poznają opowiadanie już po jego premierze.

Dajcie mi znać, co sądzicie o tej historii i moim młodzieńczym stylu pisania.

Jeszcze raz wielkie dzięki!

Zuza 😉

Advertisements

8 thoughts on “Rozdział X – EPILOG – „To tylko… sen?”

  1. Nie wierzę, że to już koniec! Wyrażę swoją opinię na temat całej części numer 1:
    Było bardzo ciekawie, wciągająco, zabawnie. Nie spodziewałam się wielu zwrotów akcji. Od drugiej śmierci Judy zaczęłam podejrzewać, że to tak się skończy, ale co do tego mam pewne wątpliwości. Zakochałam się w złożonym charakterze Wolfganga, Daniela sądzę za urocze dopełnienie głównej postaci, Liliana świetnie się spisywała jako detektyw, Boris… choć zaginął, jest moją ulubioną postacią dzięki jego zwyczajności.
    Ale jak to możliwe, że po tych wszystkich zwrotach akcji, wydarzeniach, których bym się nie spodziewała, końcowej dawce grozy, rozkręceniu się historii rodu Wolfganga – nagle serwujesz nam zakończenie, którego można było się spodziewać od śmierci Judy?
    Jestem w szoku i nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału w nowej części. Nie wierzę w to, że ta historia miałaby zakończyć się na obudzeniu się Wolfganga ze złego snu. Co jest snem w ogóle w jego świecie? Czy Liliana istnieje? Czy Wolfgang naprawdę ma szlacheckie korzenie? Czy Boris jest jego szoferem i żyje w najlepsze w tej dziwnej rzeczywistości?
    Zuza. Podałaś nam wszystkim (czytelnikom) najlepszą rozrywkę na długie tygodnie. Miliony oddam za kolejną część!
    Rozpisałam się co powinno cię ucieszyć 🙂
    Czekam na poznanie tajemnicy! Całuski, Gabrysia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za tak miły i rozbudowany komentarz! Cieszę się, że mimo wszystko, a właściwie mimo zawodu końcówką, opowiadanie w ogólnym rozrachunku podobało Ci się.
      Oczywiście nie będę zdradzać tajemnicy kolejnej części, Wolfgang już ją poznaje.
      Dziękuję!

      Lubię to

  2. Kurczę pieczone, to jakiś dramat. Jak mogłaś tak to zakończyć… ja dopiero w ostatnim rozdziale zaczęłam wyczuwać że to zmierza w tym kierunku, ale nie myślałam, że nie zakończysz akcji! Jak mogłaś no.. bez wyjaśnienia co i jak i gdzie? Gdzie jest Lila i Boris? Jak w drugiej części zmienisz wszystko i nie dokończysz tego wątku to się zbuntuję i nie będę czytać 😀 (będę)
    Czekam na pierwszy rozdział drugiej części, on ma tu być i koniec i kropka

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za Twoją opinię! Akcja jest wciąż otwarta – pisząc epilog miałam w głowie opcję ewentualnego ciągu dalszego! Oczywiście ciąg dalszy się pojawi, dlatego nie musisz się martwić – kiedyś na pewno dowiesz się, jak rozwinęła się historia romansu Wolfisia i Daniela oraz gdzie się podziali Boris i Liliana.
      Dziękuję 😉

      Lubię to

  3. Teraz rozumiem, skąd się wzięła pocztowa pieczątka na okładce opowiadania 😉
    Moje przeczucie jest takie, że te listy będą odgrywały ważną rolę. To prawda, że można było się spodziewać takiego zakończenia, ale z tego co pamiętam opowiadanie składa się z trzech części, dlatego tak naprawdę jesteśmy w 1/3 historii. Nie wiemy jak się skończy.
    Osobiście sądzę, że ciężko będzie wymyśleć cokolwiek więcej ale znam twoją wyobraźnię i spodziewam się wszystkiego. Mam nadzieję, że będziemy mogli przeczytać kolejne 10 rozdziałów już niedługo 😉 M

    Lubię to

  4. Wow, co za wspaniała historia… wyciągnęłam ją za jednym długim, ale jakże radosnym posiedzeniem. Dziękuję ci za to, Zuziu że opublikowałaś swoje opowiadanie dzieciństwa tutaj. Możesz być pewna że wrócę po kolejne części… o ile zgodnie z obietnicami je stworzysz. Życzę weny, bo jako wyjadaczka opowiadań widzę, że to ma potencjał (to i ty jako autorka). Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kolejne części są już w trakcie tworzenia, co więcej, tworzę również inną historię. Możesz być pewna, że gdy tylko będą one dostępne, napiszę powiadomienie na blogu. Dziękuję za bardzo miły komentarz 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s