Błędy, które popełniają początkujący wytwórcy

Dzisiejszy post ma charakter pogadankowy. 

Niejednokrotnie po opublikowaniu wpisu z masą zdjęć – inspiracji, które wykonałam własnoręcznie, dostałam od Was takie komentarze:

Ja nie umiem tak rysować kółek, jak ty. Nie zrobię tego.

Nie mam odpowiednich przyborów. Gdybym miała, na pewno bym to zrobiła,

Jak ty to robisz sueh, że twoje robótki ręczne wyglądają dobrze? 

Ty masz talent do szycia. Ja nie.

Ten post musiał zaistnieć. Planowałam wcisnąć go w listopadowy ciąg przypadkowych wpisów, jednakże propozycji na tematy mam już zbyt wiele, by dokładać własne pomysły do zbiórczego miesiąca.
Niewypał radości stworzył lukę w grafiku postów. Oho! To znak, aby nareszcie poruszyć ten ciężki temat.

Przemyślałam sprawę najdokładniej, jak tylko potrafiłam i wybrałam – podstawowe błędy, które popełniacie podczas wykonywania prac kreatywnych.
Czym zabijacie swoje artystyczne dokonania? Jakie jest poprawne nastawienie wytwórcy robótek ręcznych? O tym dowiecie się, wgryzając się w ciąg dalszy moich wypocinek.

4

Błędy początkujących wytwórców podzieliłam na trzy główne kategorie; WYMAGANIA, NASTAWIENIE, MARNOWANIE. Każda z nich dostała swoje podkategorie.
Przedstawię Wam pozytywne podejście do pracy – oraz negatywne, które najczęściej jest sprawcą śmierci kreatywnych podbojów.
Zaczniemy od bardzo ważnej kwestii (każda z nich będzie bardzo ważna!) – jest to:

NASTAWIENIE.
NicnieumizmTo najczęściej pojawiająca się wśród aktywnych w panelu komentatorskim Czytelników przypadłość. Omówmy jej przyczyny oraz objawy.

Nicnieumizm (dokładniej: nic-nie-umiem-więc-nie-zrobię) — poważne schorzenie układu kreatywnego, przypadłość wielbicieli czyjejkolwiek kreatywnej działalności. Powszechne nastawienie początkujących wytwórców.
Nicnieumizm objawia się negatywnym myśleniem w kwestii własnych możliwości. Osoba dotknięta schorzeniem nie ufa swojej kreatywności oraz sprawności rąk. Zazwyczaj nie ma ochoty spróbować wytworzyć nawet najprostszą pracę kreatywną. Szuka wymówek, panicznie boi się porażki wytwórczej. 

Przyczyny schorzenia nie są określone. Może to być rozpamiętywanie porażki z dawnych lat, konkretna cecha charakteru, odpowiadająca za nastawienie wobec prac (tj. tchórzliwość, lenistwo), choroba fizyczna (np. anemia, brak kończyn górnych —  tylko w przypadku tej przyczyny nicnieumizm jest uzasadniony). Przyczynę należy ustalić, odnosząc się do konkretnych przypadków schorzenia.


Identycyzm
. Równie częsta przypadłość. Osobiście sądzę, że jest ona łagodniejsza, niż nicnieumizm – niestety groźniejsza w skutkach.

Identycyzm (dokładniej: ja-nie-umiem-więc-zrobię-tak-samo-jak-ty) — schorzenie układu kreatywnego, pojawiające się u wielu początkujących wytwórców.
Identycyzm objawia się poprzez kurczowe trzymanie się wskazówek, podanych w tutorialach. Chory idealnie odtwarza czyjąś pracę, często uwzględniając błędy wytwórcy, na którego pracy się wzorował. 

Identycyzm, choć jako osobny syndrom nie jest poważny i wyniszczający, prowadzi do najgroźniejszej choroby układu kreatywnego — owczopędzizmu — nieuleczalnego schorzenia; osoba nim dotknięta żyje w przeświadczeniu, iż nie potrafi samodzielnie wpaść na pomysł wykonania danej pracy kreatywnej, podążą wyznaczoną przez doświadczonych wytwórców ścieżką, nie kłopocze się wymyślaniem własnych patentów.

Jak pokonać scharakteryzowane powyżej schorzenia?

Warto wspomnieć, że:
a) inspirowanie się cudzą pracą jest dobre,
b) odtwarzanie czyjejś pracy w swój sposób jest świetne,
c) wymyślanie własnych projektów i wcielanie ich w życie jest idealne!

Ale:
a) inspirowanie się i wykonywanie cudzej pracy identycznie nie jest dobre,
b) odtwarzanie czyjejś pracy za każdym razem krok w krok tak samo jest złe,
c) wymyślanie własnych projektów i brak odwagi do wcielenia ich w życie jest DIABELNIE NAJGORSZE.

Nicnieumizm jest trudny do zwalczenia. Wymaga od chorego zacięcia i mocnej woli walki, jak i poświęcenia chwili na kreatywne produkcje. Im więcej prac wykona zarażony, tym bliższy będzie uzdrowieniu.
Każdy umie rysować – każdy, kto potrafi utrzymać ołówek w ręku.
Każdy umie ozdabiać, każdy umie składać origami, każdy potrafi działać kreatywnie. Trzeba wprawy i doświadczenia, by prace wyglądały coraz lepiej!
Jeśli do końca życia chory będzie powtarzał, że nie-zrobi-bo-nie-umie, to nigdy nie zrobi, bo się nie odważy. Łepetyna do góry, trzeba łapać za przybory i uczyć się na własnych błędach.
Szczególnie, że wytwórstwo prac kreatywnych nie jest nieprzyjemne.

Identycyzm i wynikający z niego owczopędzizm to schorzenia osób odważniejszych. Ci chorzy przynajmniej coś tworzą!
Warto jednak robić swoje prace.

Oglądając projekty na Pintereście, czy chociażby w Grafice Google, nigdy nie patrzę, jak należy coś wykonać. Jeśli spodoba mi się dana dekoracja, zeszyt, rysunek – zapisuję go w pamięci i odtwarzam po swojemu. To rozszerza zasięg mojej kreatywności, pobudza twórczą wyobraźnię, zmusza do kombinowania z przyborami.
I to (moim skromnym zdaniem) jest właśnie poprawne podejście w kwestii nastawienia! Umiem to zrobić po swojemu, bo korzystam z własnego pomysłu na dany projekt. I finito, praca płynie jak szybki, górski potok.

1

MARNOWANIE.
NaprzydasieTo słowo często wybrzmiewa z ust początkujących, którzy mają zapał do pracy i chcą od razu wydać wszystkie swoje oszczędności naprzydasie!

Przedstawię Wam powolny proces wygaszania się robótkowego zapaleńca:

1. Zapaleniec wykonał swoją pierwszą pracę kreatywną. Udała się. Jest zadowolony – pokazuje ją matce, ojcu, siostrze, bratu, babce, dziadowi, sąsiadce, sąsiadowi, psu, kotu, wróbelkowi, proboszczowi. Każdy w okolicy już wie o jego świeżej pasji i nowo odkrytym talencie.
2. Zapaleniec ma głowę pełną pomysłów. Główna strona jego Pinteresta zawalona jest inspiracjami. Ma odpowiednie podejście. Chce po swojemu wykonać dane projekty.
3. Zapaleniec dokonuje szybkiego przeglądu swoich półek z przyborami. Robi listę zakupów.
4. Zapaleniec szuka tanich sklepów z artykułami kreatywnymi. Uwaga – w tym momencie jego zapał maleje, wprost proporcjonalnie do wzrostu zawodu i niecierpliwości.
5. Zapaleniec podlicza najtańsze opcje – dokonał zamówienia na dwa tysiące złotych polskich.
6. Zapaleniec łka cichutko.
7. Zapaleniec liczy drobne ze skarbonki. Łącznie posiada czterdzieści trzy pięćdziesiąt.
8. Zapaleniec łka cichutko, ocierając ze złością łzy goryczy.
9. Zapaleniec odwołuje zamówienie w sklepie z artykułami kreatywnymi.
10. Zapaleniec traci zapał do prac kreatywnych uznając, że jest to pasja dla bogatych. Uwaga – od tego momentu należy nazywać go wypaleńcem.

 
NielogicyzmNie ma nic bardziej wkurzającego od nielogicznego wykorzystywania swoich przyborów oraz już skończonych prac.
Wyobraźcie sobie, że macie naprawdę nieduże pokoje. Spełniają one wiele funkcji; są sypialniami, pracowniami, czasami również jadalniami. Dołóżcie do tych funkcji kolejną – przechowywalnię prac, których już nie używamy.
Nie macie ochoty wyrzucić przez okna tych pudeł z oklejonymi zeszytami, słoikami, pudełkami?
Osobiście nie lubię marnować pieniędzy i przyborów na kolejne prace.
Zamiast wydawać oszczędności naprzydasie, lepiej wrzucić je z powrotem do skarbonki i czekać, aż stan przydasiów w szafce będzie krytyczny. Dobrze jest polować na rabaty, przeceny, wyprzedaże kolekcji sezonowych – nie kupować od razu wszystkiego. Przecież nie wszystko może nam się przydać!

Z wielu tutoriali i prezentacji wykonanych przeze mnie dekoracji można było wywnioskować, że wykorzystuję wielokrotnie te same słoiki, kawałki materiału, pudełka. To jak najbardziej normalne!
W zależności od sezonu nawet wskazane jest, by wcielać nowe wizje na ozdobienie danego przedmiotu. Tchnąć w niego nowe, kolejne życie. Cieszyć się starą-nową dekoracją.

Brak oszczędności w kieszeni nie zachęci do wykonywania kolejnych prac kreatywnych – a fakt, że przybory nie są tanie sprawi, że szkoda będzie je używać. Utkniecie w martwym punkcie, jeśli nie zwalczycie marnowania; będziecie mieć przybory i już gotowe dawne projekty, ale nie będziecie tworzyć ich więcej. Uwierzcie mi.
Wytwarzam, przetwarzam, chomikuję, nie wyrzucam, przerabiam.

3.jpg

WYMAGANIA.

Idealizm. Nie, nie chodzi mi o pogląd filozoficzny! Nazwałam tak podejście wobec siebie jako wytwórcy.

Drobnostkizm. To słowo brzmi i wygląda jak nazwa kraju w Azji (no, może i nie). W moim prywatnym słowniku odnosi się do postawy względem własnych prac.

Obydwie podkategorie łączę ze sobą w jedną, ogromną papkę obsesji. Właśnie one mogą być połączone z podkategoriami nastawienia.
Wymagania wobec siebie i swoich prac to ciężkie obciążenie. Oczywiście każdy by chciał wytwarzać najpiękniejsze dekoracje, najpiękniej szyć ręcznie, najwspanialej rysować portrety i najdokładniej oklejać zeszyty.
Te marzenia, gorące pragnienia warto odstawić na bok – szczególnie, gdy nie miało się wcześniej styczności z pracą kreatywną.

Nikt z nas nie jest cudotwórcą idealnym, który stworzy dzieło-coś-z-niczego. Nikt nie wytnie idealnie równego kwadratu z kartonu, jeśli wcześniej nie naniesie szkicu na papier. Nie każdy zszyje równo dwa kawałki materiału, nie każdy naklei koralik dokładnie w tym miejscu, w którym by chciał – szczególnie, gdy ręce trzęsą się z nerwów i napięcia, ażeby wszystko wyszło genialnie.

Podczas wytwarzania należy dać sobie możliwość popełnienia błędu!
To właśnie nasze błędy sprawiają, że własnoręcznie wykonane przedmioty są jedyne i niepowtarzalne. Ta plama kleju na okładce zeszytu czyni go jedynym w swoim rodzaju! A rozmazany długopis (bo nie odczekało się wystarczająco długo, by zmazać szkic, wcześniej wykonany ołówkiem) to całkiem niezły efekt wizualny. Krzywy piórnik? Tak miało być, na to się mówi „zabieg celowy”.
To projekt z duszą. Nie ma takiego drugiego na tym świecie.

Warto jest uwolnić się od wymagań, które sobie narzucamy. Nieidealna praca jest ładniejsza, niż ta bezbłędna – a jeśli nie ładniejsza, na pewno jest cenniejsza.

2.jpg

 

Podsumowując:

Nie każdy z nas ma takie same predyspozycje do wykonywania danej czynności – co nie zmienia faktu, że wszystkiego można się nauczyć.
Nie zabijecie swoich prac, jeśli zaprzestaniecie dążyć do hiperdoskonałego efektu końcowego. Mord kreatywności zakończy się po zwalczeniu obsesji. Nie ugasicie zapału, jeśli przestaniecie planować kreatywne wydatki.


Zamiast narzekać, że czegoś nie umiecie, nie możecie i nie zrobicie, bierzcie się w garść i pracujcie! Im więcej kreatywnych dusz, tym lepiej dla szarego świata!
Co sądzicie na ten temat?

Zuza 😉

Reklamy

4 thoughts on “Błędy, które popełniają początkujący wytwórcy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s