Koniec

Najdroższe Borsuczki, dzisiaj przybywam do Was z postem, który wiele dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że wszystko mi wybaczycie.

Nie będę przedłużać wpisu bezsensownymi wstępami, przechodzę do sedna sprawy: w tym momencie chciałabym zakończyć pracę nad Kreatywnym Zuzkiem.

Spostrzegawczy czytelnicy zauważyli, że nasza wspólna przygoda ma się ku końcowi. Postaram się wyjaśnić, co dzieje się w mojej głowie, skąd ta nagła decyzja i jakie czynniki wpłynęły na jej podjęcie.

Nie planowałam zakończenia pracy nad blogiem. To myśl podjęta pod wpływem impulsu, który jak wiecie, często mną kieruje.
Od początku roku miałam duże plany na posty – można było obserwować moją zawziętą pracę zgodnie z harmonogramem, ustalonym jeszcze w zeszłym roku. Wszczynałam kolejne serie, jeszcze niecały tydzień temu (wpis ten bazgram w poniedziałek, 24.07) tworzyłam treść postu z serii wegańskie wtorki. Miesiąc temu popełniłam ankiety, które dały mi jasny pogląd na zainteresowania, odbiór. Przyjęłam wiele pochwał i ani jednej skargi na samą siebie, choć w mojej głowie przez cały czas pląta się wiele zażaleń względem mnie jako autorki bloga.

Impuls poczułam, kiedy zrozumiałam, że tak naprawdę nie cieszy mnie już tworzenie bloga.

Owszem, uwielbiam wytwarzać rzeczy. Kocham wyklejanie, rysowanie, ozdabianie. Prawdopodobnie co roku będę robiła nowe ozdoby w swoim pokoju z okazji świąt, zmiany pory roku, początku szkoły. To nigdy mnie nie opuści, a raczej ja nigdy nie opuszczę kreatywnej ścieżki, jaką kroczyłam do tej pory.
Zrozumiałam, dotarło do mnie, że działanie pod wpływem własnego naporu myśli jest złe. Ja sama pilnowałam, żeby posty pojawiały się co tydzień, sama je sprawdzałam, czytałam wielokrotnie i starałam się wyłapać najmniejszy błąd. Samodzielnie pracowałam nad estetyką strony, zdjęciami, ułożeniem znaków w postach. I przez cały czas kochałam to zajęcie, nadal uwielbiam, ale nie podoba mi się wieczne działanie w pojedynkę.

Choć jestem samotniczką i cenię sobie możliwość samodzielnej pracy, bloga nie pisze się dla samego siebie. Pisze się go dla ludzi, dla Was! Zanim zacznę dalszą część tłumaczeń zaznaczam, że nie mam do Was żalu, nie oskarżam o nic ani nie zrzucam winy.

Największą rolę odegrały tu ankiety. Odbiór ankiet i ich uzupełnianie szło Wam opornie, jednak zdołałam uzyskać wiele opinii i bez zaskoczenia przyjęłam do swej informacji wiadomość, że praktycznie każdy z Was chce więcej opowiadania.
Osoby, które nie wymieniły opowiadań w swoich blogowych pragnieniach, mogłabym wyliczyć na palcach jednej dłoni.

Mając z tyłu głowy wyniki ankiet, dotarło do mnie, że nie tylko Wy najbardziej lubicie czytać moje wypociny. Ja również najbardziej lubię je pisać.
Nie mogę skupiać się na tysiącu spraw jednocześnie, nie jestem do tego stworzona. Chciałabym więcej pisać, mam mnóstwo pomysłów na nowe opowiadania, a nie chcę ich zaczynać, dopóki nie skończę Snu. Przy tym nie jestem w stanie pisać Snu, kiedy mam na głowie własne sprawy życiowe, do tego mnóstwo postów do napisania i tak wiele dekoracji do zrobienia.
Być może zabrzmi to jak głupie usprawiedliwienie, ale jestem tylko małym człowieczkiem i nie mam mocy sprawczej, by uczynić cuda.

Nie mając wsparcia ze strony rodziny (siostra wzdychała nawet wtedy, kiedy prosiłam o ocenę wyglądu strony (!), nie było mowy o przeczytaniu choć jednego postu), nie mając wsparcia ze strony przyjaciół, oczywista jest utrata zapału. Tak już mam, jeśli nie mam wystarczającej ilości odbiorców na to, co robię, po prostu przestaję to robić. Człowiek sceny musi mieć publiczność, inaczej wariuje.

Zapał traciłam stopniowo. Już przed czerwcem (miesiącem wolnym) nie mogłam się doczekać do momentu, w którym nareszcie odpocznę od pracy, choć miałam bardzo, ale to bardzo dużo rzeczy do zrobienia na bloga! I jak widać – nie wykonałam ich. Nie podjęłam wyzwania, które sobie postawiłam.

Nie chciałabym, żeby post wyglądał jak żale, które rzucam w Waszą stronę, bo tak nie jest. Żal mogę mieć tylko do siebie, ale go nie mam.
Nie mogę mieć żalu do siebie, ponieważ ja ciągle tworzę. Nie mogę mieć żalu do tych, którzy ciągle tu byli, ponieważ jestem im (Wam!) wdzięczna.
Ja jestem szczęśliwa, ponieważ w tej chwili mogę skupić się na opowiadaniu jako jedynej publikowanej w internecie formie wytwórczej.
Mam nadzieję, że i Wy będziecie z tego powodu szczęśliwi.

Na szczęście założyłam ostatnio konto na Wattpadzie. Być może kiedyś przekształcę bloga w stronę literacką, na której będę publikować swoje opowiadania? Nie wiem, na razie chcę płynąć z prądem w kierunku, który nie jest ściśle określony.
Obym wypłynęła na jakieś bezpieczne wody!

Oczywiście znajdziecie mnie tam:

WATTPAD

Zachęcam do wspierania mojej działalności na Wattpadzie, jeśli podpiszecie się swoimi blogowymi nickami, na pewno Was rozpoznam, Borsuczki! ❤

Jak można się domyślić, opowiadanie nie pojawi się na blogu. Znajdziecie je na Wattpadzie, zostanie opublikowane 31 lipca – w moje urodziny 🙂

Jeśli chcecie o coś pytać, śmiało walcie w komentarzach.
Postaram się bez uronienia choć jednej, malutkiej łezki wyjaśnić wszelkie wątpliwości i niedopowiedzenia 🙂

Po raz ostatni

Zuza 😉

Reklamy

10 thoughts on “Koniec

  1. Coooooo? Jak to się stało? Co? Impuls?
    Rozumiem Twoje argumenty i bardzo mi przykro z powodu zakończenia prowadzenia bloga. Co nie zmienia faktu, że cieszę się z opowiadań i będę stałym gościem na twoim wattpadzie 😉 Mam nadzieję, że dzięki tej decyzji będziesz szczęśliwa. Pozdrawiam, życzę wszystkiego wspaniałego, M. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Na dodatek pisałaś go praktycznie tydzień temu! Czyli ty już od tygodnia nie pracujesz nad blogiem! I dodałaś nawet post w tym czasie! Zuza, to był szalony impuls! Podziwiam cię za takie podejmowanie decyzji, to ekspres. Oby pozytywny!

      Polubione przez 1 osoba

  2. O kurczę, że co? Dlaczego nie dałaś znać??
    Ja żałuję że podjęłaś taką decyzję. Uwielbiałam czytać twoje posty. Dopóki są w internecie, będę mogła do nich wracać – obyś nigdy nie usunęła całości bloga. Cieszę się, że jesteś szczęśliwa ze swojej decyzji ale ja jestem bardzo nieszczęśliwa. Bardzo! Mam nadzieję, że kiedyś tu wrócisz… bo szło ci coraz lepiej i już właściwie doszłaś do perfekcji! 😥

    Polubione przez 1 osoba

  3. Jak to się mówi Zuzani, coś się kończy coś zaczyna. Życzę ci, żeby w zamian za bloga zaczęła się twoja wspaniała przygoda z pisaniem i nie tylko ta. Szlifuj talenty które posiadasz, bo jesteś niezwykle zdolną dziewczyną i nie zapominaj, że tak jest.

    Polubione przez 1 osoba

  4. bardzo często z siostrą albo bratem czytałam twoje wpisy, dużo słyszałam od niego i Gabrysi i zawsze chciałam robić ładne pudełka i zeszyty jak ty. najlepiej wychodzą mi gwiazdki origami
    Tylko poroszę nie usuwać bloga bo chcę mieć wpisy na zawsze na komputerze
    albo może mogłabyś mi pokazać nowe pomysły na zeszyty do szkoły na facebooku bo zbliża się rok szkolny i chcę ozdabiać
    Pozdrowienia i całusy, Ola

    Polubione przez 1 osoba

    1. Olu, bardzo dziękuję za tak wspaniały komentarz! Twoje starsze rodzeństwo wspominało mi o Twoim zacięciu artystyczno-kreatywnym, co niezmiernie mnie cieszy.
      Jeśli masz facebooka, koniecznie dodaj mnie do znajomych! Jeśli nie, możemy skontaktować się przez profil Gabrysi, wymienić się adresami mailowymi lub numerami telefonu.
      Skontaktuj się ze mną koniecznie! Chętnie pomogę Ci ujarzmić nieozdobione przybory 😉
      Dziękuję jeszcze raz – i również pozdrawiam i przesyłam moc całusków :*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s