Postanowienia noworoczne + blogowe plany na 2017 rok

Mówiąc na temat postanowień noworocznych, spokojnie mogę dać sobie na imię Tomasz.
Niewierny Tomasz. Nie uwierzę, póki nie zobaczę, że udało Ci się dotrzymać danego samemu sobie słowa.
Nie potrafię powiedzieć, jakie były moje postanowienia noworoczne na 2016 rok! Czuję się, jakby znana wielu z Was kwestia celów do osiągnięcia w ciągu roku w ogóle mnie nie dotyczyła, omijała szerokim łukiem tak, jakby i ona sądziła, że wyglądam na niemiłą.

Szał planowania, wpisy i filmy motywacyjne, a także własna ciekawość sprawiły, że już od początku grudnia wymyśliłam pierwsze noworoczne postanowienie (właściwie: wyzwanie!), które chcę odhaczyć wraz z końcem 2017 roku.
Naczytałam się porad, włączyłam myślenie i doszłam do pewnych wniosków, którymi postanowiłam się z Wami podzielić właśnie w ostatnim wpisie miesiąca planowania. Przy okazji wspomnę także o moich planach blogowych, przewidywanych przerwach w blogowaniu oraz tematach, jakie postaram się poruszać jak najczęściej w tym roku.

1.jpg
PLANUJ.
Ha! Zuzka, niezły żart. Kolejny wpis poświęcasz planowaniu. Zapętlasz się we własnym szale, ale daruj nam już to planowanie.
Zanim podzielicie się ze mną niepochlebnymi uwagami na temat planowania, przypomnę Wam słowa, które na pewno już nie raz mieliście okazję usłyszeć; łatwiej jest wytrwać w postanowieniu, jeśli jego treść zapiszemy na kartce, czy jakoś tak. Mniejsza z tym, ważne jest planowanie.
Wyobraźcie sobie, że długą listę zakupów trzymacie zawsze w głowie. Naturalnym zjawiskiem będzie nagła amnezja. W trakcie załatwiania sprawunków kwestia włożenia selera do koszyka może być sporna – i zastanawiaj się potem, czy seler został zakupiony, czy może wypadł z reklamówki i osamotniony płacze na rogu marketu, czekając na nabywcę.
Dzięki liście zakupów nie można wątpić w swoją pamięć. Seler jak byk figuruje wśród zapisków i zadowolony obserwuje cię, leżąc pomiędzy pomidorem a zbożową kawą w torbie na zakupy.
Rozumiecie, o co mi chodzi?

Nasze postanowienia stają się konkretem, jak seler i jak byk figurują wśród zapisków.
Podobnie do planu dnia – cele zanotowane na ostatniej stronie kalendarza są naszym obowiązkiem! Musimy je odhaczyć. Nie ma odwrotu.

Widzicie tę tabelkę na (celowo) nieostrym zdjęciu powyżej? To jest tabelka moich postanowień. Za każdym razem, gdy tylko sięgam po notes, widzę wypisane cele na ten rok.
Już teraz czuję się, jakbym je osiągnęła. To już siedzi w mojej głowie, w styczniu czuję się jak w grudniu. Nie umiem gotować, ale myślę, że umiem – bo napisałam, że chcę nauczyć się gotować. Jestem już w połowie drogi do finału, j u ż p r a w i e ż e wygrałam.

Zaplanowane = osiągnięte. Pamiętajcie o tej zasadzie! (I o selerach, żeby żaden porzucony seler nie wył wniebogłosy przy wejściu do spożywczaka.)

POSTANOWIENIA = CELE?
Choć używam tych słów zamiennie, mam na ten temat inne zdanie.
Nie. To nie to samo. Przynajmniej nie dla mnie.
Niektórzy mówią, że postanowienie warto jest sprowadzić właśnie do poziomu celów. Musisz dokładnie wiedzieć, czego chcesz. Wizualizować sobie Twój Mały Światek po osiągnięciu tego.
Dla mnie to zabawny mit – pokroju techniki małych kroczków i porad dietetyka. Coś w rodzaju: koleżance-kuzyna-ciotki z Gdańska się sprawdziło, to i ty możesz. Bo sąsiadka-znajomej-szwagierki-pani z kiosku przeczytała o tym w gazecie, wydanej sześć lat temu.

Moja tabelka dzieli się na trzy części; postanowienia, cele i marzenia.

Postanowienia to rubryka, w której mieszczą się wszystkie cele nie do końca określone; zapuścić włosy, nauczyć się historii, nauczyć się gotować. Do tej części tabeli wpadło to, co chcę robić w trakcie całego roku – i prawdopodobnie kilku kolejnych lat.
Dzięki tej rubryce nie poddam się mocy impulsu i nie, tym razem nie zrobię sobie grzywki samodzielnie. Nie, nie obetnę się już tak, jak Tyler Young. Zapuszczam włosy.

Cele zawierają konkretne informacje, które muszą wydarzyć się na przestrzeni roku 2017.
Muszę zrobić dokładnie to, co jest napisane. Określona czynność do odhaczenia dopiero po jej wykonaniu.

Marzenia – w tej rubryce umieściłam wszystko to, co chciałabym, by wydarzyło się w tym roku. Dostać się na studia, jechać na koncert, rozwinąć bloga. Wypisane w niej zachcianki nie zawsze wiążą się z moimi działaniami i nie muszą zostać odhaczone. Niech się dzieje wola nieba!

Podsumowując: postanowienia i cele, choć są słowami używanymi przeze mnie na zmianę, nie zawsze mogą oznaczać to samo i nie są sobie równoważne. Cele są skonkretyzowane, postanowienia nie do końca.
Lepiej Wam tego nie wytłumaczę 🙂

2.jpg


WYZWANIE NA TEN ROK.
Podjęłam poważne wyzwanie, które postaram się w tym roku wypełnić – i dzielić się z Wami na bieżąco postępami! Jest to wyzwanie przeczytania pięćdziesięciu książek.

Dla każdego mola książkowego zapewne nie jest to imponujący cel – również dla mnie nie do końca jest.
Postanowiłam, że 50 książek to dobry start. Przez ostatnie trzy lata czytałam głównie lektury szkolne!

Jeśli chcecie dołączyć do mnie – lub towarzyszyć mi ze swoją listą (pokaźniejszą lub nie), zachęcam: zaglądajcie do zakładki 50 książek. W tej zakładce będę umieszczać tytuły przeczytanych książek, daty rozpoczęcia i zakończenia czytania oraz często kilka słów na temat owej lektury.

BLOGOWE PLANY.
W minionym roku za cel przybrałam sobie uświadomić Wam, że dekorować każdy może. Jak będzie w tym roku – zdecydujmy razem!

Na pewno w roku 2017 chciałabym pokazać siebie – to, co mnie się podoba, co lubię, co robię. Możecie spodziewać się postów z poradami i inspiracjami.
Zdecydowanie pojawi się kilka postów kulinarnych. Poruszę między innymi kwestie zdrowego odżywiania się, oszczędnego gotowania. Bez wątpienia na blogu pojawią się dekoracje oraz projekty kreatywne.

Każdy miesiąc dostanie ode mnie myśl przewodnią.
Styczeń dostał miano miesiąca organizacji –  pojawiały się posty dotyczące planowania, podsumowań i celów. Powielając styczniowy tok, w każdym miesiącu pojawią się wpisy tematycznie odpowiadające tytułowi.

Dokładny plan wpisów na rok 2017 możecie zobaczyć TU!

Jaki możecie mieć wkład w tę stronę?
Jeśli chcecie zobaczyć post na dany temat, przeczytać moje zdanie lub poznać, jakie mam doświadczenie w danej kwestii, zachęcam do dzielenia się pomysłami!
W rozpisce planów na rok 2017 wypisałam Wam wszystkie tytuły, jakie nadałam miesiącom. Choć mam już dokładne plany co do postów, które wówczas się pojawią, bez problemu mogę dopisać kolejny post lub zmienić koncepcję.
Wszelkie propozycje na temat postów, które mogłabym zamieścić, możecie składać w komentarzach tutaj lub w zakładce PLAN WPISÓW.

 

Mam nadzieję, że w miesiącu organizacji wyjaśniłam wszystkie ważne kwestie. 
Serdecznie zachęcam do wyrażania swojej opinii – zarówno w temacie postanowień noworocznych, jak i na tematy organizacyjne na blogu.

Zuza 😉

Reklamy