Bezbolesne oszczędzanie

W dzisiejszym wpisie chciałabym poruszyć kwestię oszczędzania pieniędzy.
Sama mam z tym duży problem! Jestem typem osoby, która nie potrafi długo oszczędzać. Lubię kupować potrzebne mi rzeczy, nie żałuję oszczędności, jeśli podczas spaceru przez galerię stylowe odzienie wierzchnie wpadnie mi w oko.
Na szczęście miałam do czynienia z oszczędzaniem, zbieraniem pieniędzy i gospodarowaniem nimi w jak najwygodniejszy dla mnie sposób. Przedstawię Wam moje sekrety oszczędzania z nadzieją, że i Wy podzielicie się własnymi – w panelu komentatorskim!

grosz.jpg

 

SKARBONKA NA DROBNE.
To trick, który stosuję od dawna – i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
Wszystkie drobne, które brzęczą w niedużej portmonetce, po każdych zakupach lub kontakcie z portfelem wrzucam  do słoika. Słoiczek zawsze stoi w najlepiej widocznym miejscu (u mnie jest to stolik obok łóżka), ażeby nie zapomnieć o uzupełnianiu go nowymi złotymi i srebrnymi monetami.
Bez względu na to, czy mam dwadzieścia groszy – czy może dwadzieścia złotych, rozmienione po piątaku, zawsze wrzucam monety do skarbonki. Opróżniam ją, kiedy nadarza się okazja na wymianę drobnych na grubsze pieniądze.

Na skarbonce można umieścić nalepkę indeksującą i opisać cel zbiórki. Ja tego nie praktykuję, gdyż te drobniaki wykorzystuję bez celu – na przykład przy najbliższych zakupach, wyjeździe do miasta lub opłacaniu zamówień internetowych.

skar.jpg

 

ODKŁADANIE MAŁYCH SUM.
Ten sposób jest dobry, jeśli mamy zapewniony w miarę stały dochód.
Stosowałam go, zbierając pieniądze na kurs aktorski, na który obecnie uczęszczam.
Należy ustalić kwotę, którą będziemy wrzucać do skarbonki w równych odstępach czasowych – przyjmijmy, że z rozpoczęciem każdego miesiąca. Tę samą sumę odkładamy w jedno miejsce, bez względu na to, czy oszczędności będą z nami fizycznie, czy wolimy je w wirtualnej wersji – na koncie bankowym.

Jeżeli ogranicza nas deadline (tak było w moim przypadku), bardzo dobrze jest obliczyć, ile miesięcy będziemy musieli odkładać daną kwotę.
Najlepiej jest podzielić potrzebną sumę na jak najmniejsze części, wówczas prawdopodobnie nie odczujemy, że odkładamy pieniądze każdego miesiąca. Do dyspozycji mamy przecież znacznie większą część zarobków!
CELE PIENIĘŻNE.
Urocza torebka, modne gacie, kreatywne przybory, zapas masła orzechowego, tygodniowa wycieczka za granicę – bez względu na to, jak dużo musimy odłożyć, by zdobyć naszą wymarzoną rzecz, warto jest wyznaczać sobie cele pieniężne – i do nich dążyć.
Dobrze jest połączyć cel z metodą z poprzedniego punktu – jednak nie trzeba, ponieważ nie każdy cel musi posiadać swój limit czasowy, prawda?

Załóżmy, że potrzebuję osiem tysięcy złotych na małą wycieczkę. Nie planuję jej już na te wakacje – chcę na nią wyjechać nawet za dwadzieścia lat.
Powoli, małymi kroczkami będę więc przybliżać się do spełnienia mojego marzenia, bo dziś odłożę dwie dychy, a za miesiąc dwieście złotych. 
Zmniejszmy przykładowy cel i załóżmy, że spodobała mi się torebka ze sklepu internetowego, ale nie zdążyłam jej kupić (wówczas nie miałam możliwości zakupu). Była w zeszłorocznej ofercie, więc i w tym sezonie mogłaby się pojawić…
Jest! Cudownie się pojawiła, a ja akurat z myślą o niej odłożyłam pięćdziesiąt złotych z miesięcznej wypłaty. Dołożę jeszcze drugie tyle za tydzień, a jeśli mi braknie, sięgnę do skarbonki. Uff! Mam wymaganą kwotę. Mogę składać zamówienie.

Celem pieniężnym może być nawet odłożenie danej kwoty w ciągu całego roku. Po osiągnięciu go warto odnowić cel – i działać tak bez końca.

Cele warto zapisać, jeśli wolicie widzieć je na własne oczy.
Jedyną trudnością jest pamiętanie o tym, że trzeba do nich dążyć. Nawet, jeśli nie spieszy nam się z osiągnięciem celów, należałoby na nie odkładać – ażeby stały się rzeczywistością, a nie utknęły pomiędzy niespełnionymi marzeniami!
PRZEMYŚLANE ZAKUPY.
O tym wspominałam już w poprzednim poście.
Kupujemy tylko to, co jest nam naprawdę potrzebne – lub to, o czym marzymy od dawna i jesteśmy w stanie sobie na to pozwolić.
Żadne naprzydasie nie wchodzą w grę, pamiętajcie!
Jeśli czegoś nie używamy, zawsze można próbować wykorzystywać daną rzecz w niekonwencjonalny sposób lub używać już stary, noszący pierwsze znamiona zużycia przedmiot w wiele sposobów, nadając mu nowe życie.

Szukanie tańszych opcji, zamawianie czegoś przez internet tak, by zaoszczędzić na produktach i przesyłce, nie spoglądanie na okazyjne promocje w sklepach, jeśli obniżka cen nie obejmuje produktów, którymi nie jesteśmy zainteresowani – to główne zasady moich zakupów.
+ bardzo ważne – nigdy nie wychodzę na zakupy bez listy!

wr.jpg
To moje główne sposoby na oszczędzanie.
Jak wspominałam na początku, nie jestem mistrzem oszczędzania – jestem dosyć rozrzutna i często mam pustki w portfelu! Potrafię jednak odkładać pieniądze na dany cel.

Jakie Wy macie sposoby na oszczędzanie? Podzielicie się nimi? 

Zuza 😉

Reklamy