Dziennik inspiracji

Wykazaliście zainteresowanie moim krok-po-kroku przerabianiem zeszytu w dziennik, przybywam więc z wpisem w odpowiedzi na Wasze wołania, Borsuczki! 

Postaram się jak najlepiej, jak najdokładniej i jak najprzejrzyściej wyjaśnić, jak odpicowałam nieużywaną okładkę na zeszyt, który nie dość, że ma pokaźny wkład, to na dodatek wygląda estetycznie, jest trwały i się nie niszczy.

1.jpg
Nie wiem, czy uwierzycie, ale zeszyt na zdjęciu powyżej to mój dawny planner z tego wpisu. Dacie wiarę? Czekało go dużo przeróbek, przeznaczyłam dla niego sporo czasu – i oto jest. Idealny dziennik inspiracji.

Najsampierw pozbyłam się dawnego wnętrza zeszytu. Plannerowe notatki skończyły w koszu. Bestialsko zdarłam dawną skórę okładki, pozbywając się estetycznie naklejonych, złotawych trójkątów i rombów.
Rozłożyłam zeszyt na czynniki pierwsze. To ważny krok podczas przerabiania okładek kołonotesów – zabezpieczyć elementy, które mają pozostać w swojej pierwotnej formie. Wyrwałam ogołocone tekturki z objęć metalowych kółek.
Wyczyszczoną z resztek farby i kleju okładkę (tak, należy to zrobić!) pokryłam zwykłym klejem w sztyfcie i nakleiłam na nią wydrukowany wcześniej papier ozdobny. Powtórzyłam swe czynności na drugiej części okładki.

Kolejnego dnia, gdy miałam pewność, że klej dobrze wysechł, okładki zabezpieczyłam cienką warstwą lakieru akrylowego.
To dobre rozwiązanie, które warto stosować w zamian za rozcieńczony klej introligatorski. Lakier szybko zasycha, utwardza pokrywaną powierzchnię i daje gwarancję na niezniszczalność papieru. Zdecydowałam pomalować zeszyt kolejny raz.

Na wewnętrzną stronę okładki przykleiłam zwykły, czarny papier. Nie zabezpieczałam go lakierem.

Wkład dziennika to nic innego, jak papier do ksero w formacie A4. Każdy arkusz przecięłam na pół. W karteczkach wycięłam kółka, ażeby całość zgrabnie zgnieść czarnymi objęciami prętów.

Na okładkę naniosłam brązową naklejkę indeksującą. Nie zdecydowałam się na napis, naklejka na chwilę obecną pełni funkcję wyłącznie ozdobno-dopełniającą.

WNĘTRZE DZIENNIKA.

Zgodnie z treścią wpisu o wypełnianiu dzienników, w skład przyborów, które używam wchodzi stała paczka: naklejki, wycinki z gazet, wydrukowane zdjęcia, cienkie kolorowe flamastry, farbki wodne i tasiemki.

Nareszcie mogę używać resztek, które zostały mi z bloków z papierem scrapbookingowym. Swoje zastosowanie znalazły również kolorowe skrawki papieru – wykorzystuję je do zapisywania pojedynczych słów lub cytatów i naklejenia tekstu na powierzchnię wypełnianych kartek.

2.jpg
W moim dzienniku inspiracji nie może zabraknąć słów osób, które cenię. Pouczające teksty piosenek, wiersze ulubionych poetów – w zestawieniu  z estetycznymi kompozycjami mają swoje szczególne miejsce na kartach zeszytu.

3.jpg

4.jpg
Dziennik inspiracji ma również miejsce na szkice i rysunki. Nie może w nim zabraknąć podobizn postaci, które darzę szczególną sympatią z różnych względów.
Narysowane wcześniej i wklejone, czy szkicowane bezpośrednio na białej powierzchni – każdy rysunek nadaje się do pozostawienia go w tak ważnym zeszycie. W końcu to zeszyt z inspiracjami! 🙂

5.jpg
Również Francuskie Księżniczki mają swoją rolę w moim życiu – oraz w dzienniku. Własnoręcznie zrobione naklejki z ich podobiznami ozdabiają wiele dziennikowych stron.

6.jpg

 

Bez względu na to, na jaki dziennik się zdecydujecie – naprawdę warto go założyć!
Może to być zwykły ozdobny notes na zapiski dnia codziennego, być może wolicie pamiętniki, dzienniki marzeń.
Zapisywane, wyrysowywane, wyklejane – wszystkie myśli, wspomnienia i pomysły warto uwieczniać. Czyż nie dziennik jest najlepszym miejscem na zbieranie ich? 

Zuza 😉

Ozdabianie dla opornych #2

Wpadam do Was z kolejną odsłoną moich i Emilii propozycji ozdobienia okładki zeszytu.
Tak samo jak w poprzednim poście, do ozdobienia zeszytów wykorzystałyśmy najprostsze techniki oraz łatwo dostępne przybory, by każdy – bez względu na manualne umiejętności, zapał i stan kieszeni, mógł zaczerpnąć nieco inspiracji z naszych prac.

Poprzedni wspólny-siostrzany wpis znajdziecie TU! 🙂

Nie przedłużając, prezentuję Wam kolejne cztery propozycje ekstremalnie prostego ozdabiania!

Propozycja piąta: Słodziachny zeszyt Emilii

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Kredka
Bibuła
Klej

Wykonanie: Chyba nie muszę tłumaczyć! 🙂

1.jpg

Proste rozwiązanie okazało być bardzo efektywne!

Propozycja szósta: Kolorowa okładka Emilii

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Papier do pakowania prezentów o wybranym wzorze
Taśma lub klej

Kolejna opcja, której grzechem byłoby opisywać wykonanie krok po kroku!

2.jpg

Tym sposobem wygląd niejednego zeszytu można zmienić w dosłownie kilka chwil! 🙂

Propozycja siódma: Geometryczna rozsypanka

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Dowolny papier ozdobny
Nożyczki
Klej

Wykonanie: Z papieru ozdobnego wyciąć wybrane kształty. Ja zdecydowałam się na odręczne wycinanie kółek. Rozrzucić je po okładce i w miejscu, w którym upadły, przykleić je do tektury zeszytu.
Warto wybrać typ zeszytu przedstawiony na zdjęciu – okładka powinna być matowa i tekturowa.
Urozmaiciłam okrągłą monotonię, dodając „chmurkę” oraz brązową naklejkę na podpis, oczywiście nie jest to krokiem koniecznym.

3.jpg

Kółka na zeszycie bardzo mi się podobają – aż żałuję, że sama nie chodzę do szkoły!

Propozycja ósma: Kredki w dłoń!

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Kredki
Ołówek, flamastry (opcjonalnie)

Wykonanie: Kto powiedział, że na tekturowej okładce nie można nic narysować? 😀
Dla fanów bazgrania i ponownie modnych Pokemonów mam dobrą wiadomość: Charmander to delikwent niezwykle prosty do narysowania! 🙂
Jeżeli brak Wam umiejętności plastycznych, możecie odbić wybrany wzór. Metod kalkowania jest wiele, lecz wydaje mi się, że przyłożenie jasnej, prześwitującej bibułki do wybranej grafiki i odrysowanie jej konturów byłoby najprostsze. Następnie należałoby (oczywiście) położyć bibułkę na okładce i ostrożnie, dokładnie i mocno obrysować kontur ołówkiem, by na tekturze powstały „rowki”.
Ja Charmandera rysowałam odręcznie.

4.jpg

Bardzo polecam rozejrzenie się za foliowymi okładkami, ochraniającymi zeszyty! Szczególnie te egzemplarze, które własnoręcznie ozdobiliście, warto zabezpieczać przed wszelkimi wypadkami.

 

Przyznajmy wszyscy razem, że raczkująca w kolorowym świecie ozdabiania wszystkiegocosięda Emilia, świetnie poradziła sobie z trudnym zadaniem! Jej propozycje zeszytów  wykonała samodzielnie, posiłkując się jedynie drobnymi wskazówkami swojej starszej siostry.

Brawa dla Emilii! Życzmy jej samych piątek z matematyki!  🙂

Krótki, aczkolwiek treściwy wpis – mam nadzieję, że Wam się spodobał!
Zapowiadam, że czekają Was jeszcze (co najmniej) dwa posty o częściowo szkolnej tematyce.

Jak tam Wasze zeszyty? 🙂

Do poczytania niebawem! Zuza 😉

Ekstremalnie proste ozdabianie!

Moi drodzy uczniowie!
Pomimo braku chęci i sił, nieuchronnie zbliża się pora na powrót do szkoły.

Podejrzewam, że nie pocieszy Was fakt, iż ja w tym roku mam długie wakacje. Zdałam maturę i szał na bek tu skul mnie nie dotyczy. Nie chwaląc się, mam stówkę z rozszerzonego polskiego! Ach, moja skromność w końcu zwiedzie mnie na manowce.

Wracając do tematu wpisu; na szczęście mam młodszą o dwa lata siostrę Emilię. To właśnie dzięki niej powstaje ta notka – bez jej zapału do ozdobienia swoich przyborów nie miałabym odpowiednich materiałów na wpis! 🙂

Powitajmy Emilię gromkimi brawami jako nową w gronie kreatywnych zapaleńców.
Emi stawia swe pierwsze kroki, jeśli chodzi o prace ręczne, dlatego post ten jest idealnym dowodem na to, że dla chcącego i niewiele umiejącego naprawdę nic trudnego.
Mamy dla Was cztery propozycje okładek zeszytów. Jeśli pragniecie zobaczyć więcej inspiracji, koniecznie dajcie znać! Dobre wróżki i uczynne skrzaty chętnie zmajstrują kolejną notkę na blogu 🙂

Celowo dobierałam najprostsze przybory, dzięki czemu Ci z Was, którzy niechętnie zabierają się za rękodzielnictwo, mogą w końcu uwierzyć, że przy pomocy niewielu przedmiotów można wyczarować wiele!
Nie przedłużając – zobaczcie efekty naszej siostrzanej współpracy.

Propozycja pierwsza: Plumbob bioeko
Plumbob na czasie. Wyjątkowo modny! Tak prosty do wykonania, że aż mdleję na tę myśl.

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Klej szkolny
Nożyczki
Gazeta

Wykonanie: Z dowolnych ilustracji z gazet wyciąć wybrane kształty i nakleić je na okładkę zeszytu. Koniec instrukcji 😉

1.jpg

Podejrzewam, że każdy potrafi w ten sposób ozdobić zeszyt. Simsomaniacy – łączmy się (oczywiście przy pomocy Plumboba bioeko na zeszycie od majzy!).

 

Propozycja druga: Stemplowany zeszyt

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Dowolne stemple
Farbka lub tusz

Wykonanie: Ja wybrałam opcję z farbką akrylową na silikonowych stemplach. Myślę, że nie muszę tłumaczyć, jak wykonać taki zeszyt 🙂
Stemple można wykonać samodzielnie – nawet stempelki jednorazowego użytku, wycięte w ziemniaku będą odpowiednie.

3.jpg

Stemplowanie, jak możecie się domyślić, jest o wiele łatwiejsze od odręcznego malowania farbką lub tuszem. Efekt jest całkiem zadowalający! 🙂

 

Propozycja trzecia: Zeszyt słoneczny Emilii

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Farbki wodne
Taśma (dobrze jest użyć Washi lub taśmę malarską)

Wykonanie: Na okładkę nakleić taśmę, tworząc dowolny wzór. Farbką wodną zamalować niezaklejone części zeszytu, po wyschnięciu ostrożnie zdjąć tasiemki.

5.jpg

Emilia postanowiła wykorzystać żółtą okładkę, dzięki czemu efekt jest rozchmurzający. W zimowy poniedziałek miło jej będzie sięgać po ten zeszyt, bez dwóch zdań! 🙂

 

Propozycja czwarta: Niebiański zeszyt Emilii

Potrzebne przybory:
Zeszyt
Cyrkiel
Kredki

Wykonanie: Cyrklem rozrysować kółka na okładce, wypełnić je wybranymi kolorami.
Inne figury geometryczne również wchodzą w grę, jednak zamiast męczyć się z rysowaniem od ręki trójkątów i kwadratów, radzę nasamprzód wykonać szablony ze sztywnej tektury, ażeby każdy odrysowany kształt był do siebie podobny.

6.jpg

Każdy z przedstawionych przez nas pomysłów oparty jest na prostocie i zabawie – czyli tym, co cechuje każde zaproponowane przeze mnie rękodzieło.

Wpisy szkolne:
inne zeszyty TU!
piórnik TU i TU!
planner TU i TU!

Jestem doświadczoną uczennicą, możecie mi wierzyć – własnoręcznie ozdobione przybory czynią czas spędzony w szkole jeszcze milszym! Westchnienia koleżanek, które chciałyby posiadać moc rękodzielniczą, potęgują poczucie, że robotę wykonaliśmy poprawnie.
A więc – siadać do biurek, uczniowie! Klej w dłoń i do ataku!
Musimy razem szerzyć kreatywny tryb życia. Do dzieła! 🙂

Zuza 🙂

PS: Jeśli chcielibyście zobaczyć tu inne wpisy o tematyce szkolnej, zachęcam do podsuwania mi pomysłów.

PPS: Po głowie chodzi mi pomysł, by niezadługo stworzyć wpis na temat mojej osoby – coś w rodzaju nieszczęsnego Q&A. Jeśli macie jakieś pytania, śmiało zadawajcie je w komentarzach pod tym postem lub w wiadomościach mailowych. Po pewnym czasie, gdy pojawi się wystarczająca ilość pytać, odpowiem na nie w osobnym poście.